Dwa giganty sportowej elektroniki poszły na noże – i to nie na trasie wyścigu, lecz w sądzie federalnym. Suunto złożyło pozew przeciwko Garminowi o naruszenie pięciu kluczowych patentów. Garmin nie pozostał dłużny, odpowiadając monumentalnym kontrapozwem. Sprawa weszła właśnie w fazę discovery (ujawniania dowodów), a finał w sądzie zaplanowano na 2027 rok. Co to oznacza dla nas, użytkowników?
O co walczy Suunto?
We wrześniu 2025 roku Suunto (wraz z właścicielem, firmą Dongguan Liesheng — chińskim gigantem produkcyjnym, który daje Suunto solidne „paliwo” finansowe do takiego procesu) uderzyło w Garmina w Teksasie. Zarzuty dotyczą technologii, które znajdziesz w niemal każdym nowoczesnym zegarku sportowym:
- Konstrukcja anteny w ramce (Slot-mode): Patenty US 9,725,245 i 9,930,692. Chodzi o specyficzny sposób wykorzystania metalowego bezelu jako części anteny GPS — to technologia, dzięki której zegarki Garmina stały się cieńsze przy zachowaniu zasięgu satelitarnego. Dotyczy modeli Fenix 8, Epix oraz serii MARQ.
- Monitorowanie oddechu: Patenty US 10,762,050 i 11,406,159. Algorytmy wyliczające częstotliwość oddechu na podstawie HRV. Funkcja ta jest obecna w większości modeli Forerunner i Fenix.
- Golfowy GPS: Automatyczne wykrywanie uderzeń i zapis pozycji (patent US 10,842,142).
Suunto żąda odszkodowania i – co brzmi groźnie – zakazu sprzedaży urządzeń naruszających te patenty. Lista objętych pozwem produktów to praktycznie cały katalog Garmina: od budżetowych Instinctów po luksusowe modele MARQ.
Garmin kontratakuje: „Suunto po prostu nas kopiuje”
Odpowiedź Garmina to 218 stron dokumentacji, w której firma stawia własne zarzuty. Najciekawszym punktem jest latarka LED. Garmin posiada patent na zintegrowaną latarkę w obudowie zegarka (wprowadzoną po raz pierwszy w modelu Fenix 7X w 2022 roku). Suunto Vertical 2 posiada niemal identyczne rozwiązanie, co według Garmina jest jawnym naruszeniem ich własności.
W dokumentach sądowych Garmin nie przebiera w słowach: firma wprost zarzuca Suunto, że ich produkty „są zazwyczaj dwa-trzy lata za Garminem” i że gdy Garmin wprowadza innowację — technologię solarną, płatności czy mapy — Suunto próbuje gonić, kopiując gotowe rozwiązania.
Strava też wkracza na ring
Żeby było ciekawiej, Garmin walczy na dwa fronty. Jesienią 2025 roku Strava również pozwała amerykańskiego giganta o naruszenie patentów dotyczących udostępniania segmentów i tras. To bezprecedensowa sytuacja – Garmin jest atakowany przez dwóch liderów branży jednocześnie.
Co to oznacza dla Ciebie w sezonie 2026?
Jeśli planujesz zakup zegarka przed zbliżającymi się zawodami – możesz spać spokojnie.
1. Dostępność bez zmian: Sprawy patentowe w USA ciągną się latami. Żaden zegarek nie zniknie z półek Media Expert czy Amazonu w najbliższym czasie.
2. Aktualizacje firmware: W najgorszym scenariuszu Garmin może zostać zmuszony do zmiany algorytmów (np. sposobu liczenia oddechu) poprzez aktualizację oprogramowania, aby „ominąć” patenty Suunto.
3. Ceny: Jeśli dojdzie do ugody, Garmin prawdopodobnie zapłaci Suunto i Stravie opłaty licencyjne. Może to oznaczać, że nadchodzący Fenix 9 będzie o kilkanaście dolarów droższy, by pokryć te koszty.
Werdykt: Wojna w sądach to walka o miliony dolarów, ale na trasach biegowych i rowerowych nic się nie zmienia. Twoje urządzenie będzie działać tak samo, a zapowiedziane premiery na drugą połowę 2026 roku nie są zagrożone.
A Wy po której stronie barykady stoicie? Czy Suunto faktycznie „goni” Garmina, czy to Amerykanie zbyt śmiało korzystają z cudzych pomysłów? Dajcie znać w komentarzach! Mocy!