COROS zbudował sobie pozycję w zegarkach sportowych. Teraz wchodzi na rynek komputerów rowerowych — i robi to z argumentem, który trudno zignorować: 120 godzin pracy na jednym ładowaniu z pełnym GPS. Dodaj panel solarny, cenę poniżej 1100 PLN i zastanów się, czy Twój Garmin Edge ma się czego bać.
Bateria — gwiazda pierwszoplanowa
Zacznijmy od tego, co naprawdę wyróżnia COROS Dura. Producent deklaruje do 120 godzin pracy z GPS na jednym ładowaniu. Bez solaru — 70 godzin. W praktyce recenzenci potwierdzają, że te liczby są realistyczne.
Dla porównania: Garmin Edge 1050 oferuje ok. 20 godzin w trybie GPS. Różnica jest kolosalna.
Co to znaczy dla triathlonisty? Jeśli jesteś ambitnym age-grouperem, który robi 8-12 godzin na rowerze tygodniowo — ładujesz Dura raz na kilka tygodni. Jeśli planujesz etapowe wyjazdy lub bikepacking, ten komputer nie wysiądzie w połowie dnia. A panel solarny z czterema monokrystalicznymi ogniwami krzemu dokłada do 2 godzin jazdy za każdą godzinę mocnego słońca.
Cena — argument nie do zbicia
COROS Dura kosztuje w Polsce ok. 1099-1149 PLN (np. na Otozegarki.pl czy Decathlon.pl). Garmin Edge 1050? Około 2999 PLN. To niemal trzykrotna różnica.
Za te pieniądze dostajesz GPS z pełnym zestawem czujników ANT+/Bluetooth, mapy OpenStreetMap, nawigację po trasie i integrację z ekosystemem COROS (zegarki, aplikacja). Gdyby patrzeć tylko na stosunek funkcji do ceny, Dura wygrywa nokautem.
Nawigacja — tu jest „ale”
I właśnie nawigacja to pięta achillesowa Dura. Mapy bazują na OpenStreetMap — są szczegółowe, ale nie mają warstwy topograficznej. Na ekranie nie wyświetlą się nazwy ulic. Trasę planujesz wyłącznie w aplikacji na telefonie — nie na samym urządzeniu.
Najsłabszy punkt? Przeliczanie trasy (rerouting). Jeśli zjedziesz z zaplanowanej ścieżki, komputer reaguje z zauważalnym opóźnieniem. Recenzenci z BikeRadar wskazują na „rerouting lag” jako główną wadę. A żeby zmienić trasę na nową, potrzebujesz zasięgu komórkowego na telefonie.
Dla triathlonisty jadącego po znanej trasie wyścigowej — zero problemu. Dla kogoś, kto eksploruje nowe drogi bez planu — frustracja.
Ekran i rozmiary
Dura waży 99 gramów — to konkretne urządzenie. Gabaryty są duże, głównie przez panel solarny umieszczony nad ekranem. Mimo większych wymiarów sam ekran nie jest większy niż u konkurencji — co oznacza, że na urządzeniu masz sporo „martwej” powierzchni zajętej przez ogniwa.
Wyświetlacz jest czytelny w słońcu (to standard w tej klasie), ale nie dorównuje ostrością i kontrastem Garminowi Edge 1050.
Dla kogo COROS Dura?
| Scenariusz | COROS Dura | Garmin Edge 1050 |
|---|---|---|
| Treningi triathlon (znana trasa) | Idealny — bateria, czujniki, metryki | Przesadzone możliwości za wysoką cenę |
| Wyścig triathlonowy | Dobry — prosta nawigacja po trasie wystarczy | Lepszy ekran i szybsza nawigacja |
| Bikepacking / długie wyjazdy | Król — 120 h baterii bez ładowarki | 20 h to za mało na etapówkę |
| Eksploracja nowych tras | Słaby — rerouting laguje, brak nazw ulic | Znacznie lepszy — mapy, rerouting, ekran |
| Budżet do 1500 PLN | Jedyny sensowny wybór w tej cenie | Poza zasięgiem (ok. 3000 PLN) |
Werdykt
COROS Dura to komputer rowerowy, który robi jedną rzecz lepiej niż ktokolwiek inny: nie kończy mu się bateria. Jeśli Twój priorytet to niezawodność na długich treningach i wyścigach, a nawigacja po nieznanych trasach nie jest codziennością — Dura za ~1100 PLN to trudna do pobicia oferta.
Ale jeśli potrzebujesz zaawansowanej nawigacji, szybkiego reroutingu i ekranu z najwyższej półki — Garmin Edge 1050 za ~3000 PLN nadal jest królem. Ranking trenażerów 2026 pokazuje, że w sprzęcie triathlonowym nie zawsze najtańszy oznacza najlepszy — ale COROS Dura udowadnia, że nie zawsze najdroższy oznacza niezbędny.
—
Masz COROS Dura albo zastanawiasz się nad zakupem? Podziel się wrażeniami w komentarzach — szczególnie jeśli porównywałeś go z Garminem. Mocy!