Kiedy w niedzielny wieczór, 2 sierpnia 2026 roku, około godziny 20:30, Bartłomiej „Foka” Kubkowski wyszedł o własnych siłach na plażę w Dziwnowie, na brzegu płakali wszyscy. Po blisko 55 godzinach nieprzerwanej walki w czarnej toni Morza Bałtyckiego, Polak jako pierwszy człowiek w historii przepłynął dystans ze Szwecji do Polski wpław. Około 160 kilometrów – choć część relacji mówi nawet o 170 km, bo prądy morskie wydłużyły realnie pokonaną trasę – stało się faktem przy piątej próbe, ogłoszonej jako „Last Dance”.

To nie był jednak samotny teatr jednego aktora. W tym samym oknie pogodowym, równolegle ze Szwecji wystartowała Karolina Szczepaniak – dwukrotna olimpijka (Pekin 2008, Londyn 2012). Spędziła w wodzie niewiarygodne, mordercze 58 godzin. I choć skrajne wycieńczenie organizmu i liczne otarcia zmusiły jej sztab do podjęcia trudnej decyzji o przerwaniu próby przed osiągnięciem polskiego brzegu, jej wyczyn na stałe zapisze się w historii polskiego ultra-pływania. Pokazała niezłomność, która zainspirowała tysiące kibiców śledzących jej zmagania.

Zamiast pisać kolejne ogólnikowe gratulacje, rozbijmy ten historyczny weekend na czynniki pierwsze. Zobacz, jak wyglądało zaplecze fizjologiczne, sprzętowe i logistyczne tego projektu.

Fizjologiczne piekło: Twarz, ręce i głowa po 2,5 dnia w morzu

Spędzenie ponad dwóch dób w środowisku wodnym o wysokim zasoleniu i temperaturze otwartego morza w granicach 16–18°C drastycznie demoluje ludzkie ciało.

  • Maceracja skóry („efekt praczki”): ludzka skóra po tak długiej, nieprzerwanej immersji traci swoje bariery ochronne. Nasiąka wodą, staje się miękka jak papier i podatna na najmniejsze urazy. Dłonie i stopy pływaków po takich próbach są pomarszczone, zbielałe, a ból sprawia nawet dotknięcie ręcznika.
  • Destrukcja jamy ustnej i oczu: ciągły kontakt z solą morską wywołuje obrzęk twarzy. Oczy pod goglami, mimo zabezpieczeń, pieką i zachodzą mgłą. Najtrudniejsze jest jednak wdychanie słonej bryzy i przypadkowe połykanie wody – po wielu godzinach język i gardło potrafią spuchnąć na tyle, że przełykanie jakichkolwiek pokarmów staje się torturą.
  • Deprywacja snu i omamy: brak snu przez blisko 3 doby w połączeniu z monotonią czarnej toni rozregulowuje zmysł równowagi. W 2025 roku Bartek został wyciągnięty z wody 11 km przed polskim brzegiem, po ponad 50 godzinach walki – stracił orientację i był bliski utraty przytomności, więc jego sztab przerwał próbę. W tym roku kluczem było mentalne przetrwanie dwóch pełnych nocy na pełnym morzu bez utraty kontaktu z rzeczywistością.

Sprzęt: w czym płynie się przez Bałtyk?

W formule Ultra Baltic Swim pianka neoprenowa jest dozwolona i stanowi fundament przeżycia. Pływak nie może jednak ani na sekundę dotknąć łodzi asekuracyjnej. Bartka zabezpieczała pianka neoprenowa marki sailfish – widoczna zresztą na zdjęciach z mety w Dziwnowie. Newralgiczne miejsca (szyja, pachy, pachwiny) pokrywa się zwykle grubą warstwą tłuszczów ochronnych, by szwy pianki i kryształki soli nie przetarły skóry do żywego mięsa – to standardowa praktyka wśród pływaków długodystansowych, nie tylko na Bałtyku. Podczas przeprawy Bartek korzystał z gogli pływackich z ciemnymi szkłami, a nad jego bezpieczeństwem przez całą dobę czuwała załoga łodzi ratowniczej.

Kaloryczne piekło: jak wykarmić człowieka z kija?

Ciągła praca ramion to tylko część wydatku energetycznego. Większość energii organizm zużywa na termoregulację – czyli walkę z hipotermią i produkcję ciepła, by utrzymać temperaturę narządów wewnętrznych. Według doniesień medialnych Kubkowski spalił podczas przeprawy około 55 tysięcy kilokalorii. Energię dostarczano mu wyłącznie z łodzi, bez dotykania jej – w postaci napojów i posiłków podawanych na specjalnym wysięgniku.

Coś więcej niż sport: ponad 800 tysięcy złotych dobra

Ten nieludzki wysiłek od początku miał głębszy cel. Kubkowski płynął dla podopiecznych Fundacji Cancer Fighters, wspierającej dzieci i dorosłych w walce z chorobami nowotworowymi. Równolegle z historycznym rekordem sportowym pękł ten najważniejszy, finansowy – dedykowana zbiórka na portalu Fundacji przekroczyła barierę 800 000 złotych i wciąż rośnie (według stanu na 3 sierpnia sięgnęła już około 780 tysięcy złotych).

Bartek Kubkowski udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych, a Karolina Szczepaniak napisała nową definicję niezłomności, spędzając w wodzie 58 godzin. Czapki z głów przed obojgiem. Bałtyk został ostatecznie odczarowany.