Wojciech Kopyciński pięć razy stawał w tym sezonie na starcie Garmin Triathlon Tour. Za każdym razem pierwszy przekraczał linię mety. Ostatnie, piąte zwycięstwo zanotował podczas zawodów w Stężycy.

Od Sir Bani Yas po polskie ćwierćdystanse

Sezon Kopyciński zaczął od startu w Sir Bani Yas, a potem długiego dystansu w RPA, gdzie uplasował się na 8. miejscu. Później skupił się na cyklu Garmin Triathlon Tour. Na początku lipca wygrał w Gołdapi z czasem 1:55:30. W Sycowie triumfował na ćwierćdystansie w mocnej obsadzie, pokonując m.in. Marka Janisza, Sergiusza Sobczyka i Miłosza Sowińskiego, od tego ostatniego był na mecie kilkanaście sekund szybszy.

Zawodnik przyznaje, że przed sezonem nie planował aż tylu startów w cyklu Garmina. Zwycięstwa cieszą, ale nie przywiązuję do nich dużej wagi. Cieszy mnie to, że reprezentuję wysoki i stabilny poziom sportowy i rozwijam się bardzo szybko, mówi.

Rekord w Elblągu, który czekał ponad 10 lat

Największym osiągnięciem sezonu jest wynik z Elbląga, 1:48:57, gdzie Kopyciński rywalizował m.in. z Miłoszem Sowińskim, Tomaszem Marcinkiem i Jakubem Maliszewskim. Tym samym pokonał granicę wyznaczoną przez organizatorów Garmin Triathlon Tour ponad dekadę temu, projekt „Breaking 1h50’/Breaking 2h00′”. Wcześniej nie udało się tego dokonać nikomu. Za ten wynik otrzymał nagrodę finansową w wysokości 10 000 zł.

— Zacząłem po 3:15 na kilometrze i tak dotrzymałem do końca, ostatecznie tempo na 10,5 km wyszło około 3:17. Trochę nie wierzyłem, bo ścigały się tu mocne nazwiska i nikt tego wcześniej nie zrobił, opisuje wyścig.

Zwycięstwo miało dla niego szczególne znaczenie. To właśnie w Elblągu debiutował w triathlonie w 2021 roku, podziwiając wtedy czołowych zawodników cyklu. Kiedyś marzyłem, żeby chociaż zbliżyć się do chłopaków, którzy na tych zawodach wygrywali. Teraz zrobiłem wynik, którego wcześniej nikt nie dokonał, mówi.

Najtrudniejsza walka: bieg ramię w ramię w Sycowie

Za najtrudniejszy pojedynek sezonu Kopyciński uznaje starcie z Miłoszem Sowińskim na biegu w Sycowie. Biegliśmy ramię w ramię i dzięki temu zobaczyłem, że mogę bardzo szybko biegać. Dziesiątka wyszła w około 33 minuty po mocnym rowerze. Te zawody bardzo mi pomogły, żeby zrobić szybkie bieganie podczas Challenge Turku, wspomina.

W Turku, mimo bólu w pachwinie na pływaniu, Kopyciński ostatecznie zajął 8. miejsce, notując najlepszy w karierze wynik na półmaratonie biegowym, 1:13:06.

Ćwierćdystans jako poligon doświadczalny

Częste starty na krótszym dystansie nie są dla Kopycińskiego celem samym w sobie. To test przed startami docelowymi. Podczas tych startów testuję dokładnie to, co będę robił na startach docelowych. Badam, co się sprawdza, jedzenie, taktykę i to, jak dalece mogę sobie pozwolić. Z każdym startem pozwalam sobie na coraz wyższe tempo, unikając kolki, z którą wcześniej często miałem problem, tłumaczy.

Debiutantom poleca za to najkrótszy, ósmy dystans. Jego zdaniem to „najzdrowszy wybór” na początek przygody z triathlonem. Sam na ostatnim przystanku cyklu w Płocku już nie wystartuje. Wraca do przygotowań na dłuższy dystans, ale zapowiada powrót do Garmin Triathlon Tour w przyszłym roku.