Premiera Garmin CIRQA za 859 zł i bez wymaganego abonamentu to była jedna historia. Druga zaczyna się teraz. Opaska przeszła tygodnie testów dokładności przeciwko Whoop 5.0, Fitbitowi Air, Polar Loop i Amazfitowi Helio. Wyszła z nich wada, która potrafi wykasować cały trening z Twoich danych.
Test przeprowadził DC Rainmaker. Nosił jednocześnie siedem urządzeń bez ekranu. CIRQA na nadgarstku i drugą sztukę na bicepsie, do tego Whoop 5.0, Fitbit Air, Polar Loop, Amazfit Helio oraz Oura Ring 5. Jako punkt odniesienia zakładał na zmianę pas piersiowy Polar H9 albo Garmin HRM-600. Dane zbierał w różnych temperaturach, od 32°C w Hiszpanii po 10°C na Nowej Fundlandii.
Nadgarstek kontra biceps: różnica, która ma znaczenie
W pomieszczeniu i w cieple CIRQA na nadgarstku radziła sobie bardzo dobrze. Trafiała interwały i odzyskiwanie tak samo dokładnie jak pas piersiowy.
Problem zaczynał się w chłodzie. Podczas trzygodzinnej jazdy szosowo-gravelowej w deszczu i 16°C myliły się wszystkie opaski na nadgarstku, nie tylko CIRQA. Podobnie wypadły powtórzenia 400 m przy 17°C. Ten sam trening w 29°C wyszedł jednak wyraźnie lepiej, więc temperatura jest tu najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem. Ta sama opaska założona na biceps zaliczała te interwały bezbłędnie.
Test ma swój kontrapunkt. Druga sztuka CIRQA, którą na podobnie zimnej jeździe miała na sobie żona autora, dała bardzo dobre wyniki. Wypadła nawet lepiej niż Fenix 8. Rozrzut między egzemplarzami i sposobem założenia jest częścią obrazu.
Wniosek jest prosty. Jeśli kupujesz CIRQA pod trening interwałowy, biceps daje realnie inną jakość danych niż nadgarstek.
Prawdziwy problem: brak wykrycia treningu kasuje dane na stałe
To najpoważniejsze znalezisko testu. CIRQA trzyma czujnik tętna w trybie niskiego poboru energii, dopóki nie wykryje treningu. Dokładność podnosi dopiero po rozpoznaniu aktywności.
Kłopot w tym, że zegarek czasem nie wykryje treningu albo jego fragmentu. Tętno z tego okresu po prostu nie zostaje wtedy zapisane. Ręczne wydłużenie zakresu aktywności po fakcie tego nie naprawia. Whoop i Fitbit Air trzymają natomiast pełne dane tętna niezależnie od tego, kiedy oznaczysz początek i koniec treningu.
W praniu wyszło to boleśnie. Podczas trzyipółgodzinnej jazdy w góry CIRQA uznała, że trening się skończył. Zamknęła aktywność tuż po szczycie podjazdu, mniej więcej w 90 minucie. Z danych zniknęło ostatnie 45 minut, w tym podjazdy z tętnem powyżej 160 uderzeń na minutę.
Krótsze dojazdy rowerem do pracy wypadały nierówno. Dwudziesto- i trzydziestominutowy nie zostały wykryte, natomiast dwudziestopięciominutowy i siedemdziesięciominutowy owszem.
Ranking wykrywania aktywności z testu wygląda tak:
- Whoop, z pojedynczymi błędami
- Fitbit Air, tuż za nim i praktycznie równie dobry
- Garmin CIRQA, dobry i coraz lepszy, choć wciąż gubi się przy niższej intensywności
- Amazfit Helio, który dobrze wyłapuje podniesione tętno, ale nie rozpoznaje typu treningu i często przedwcześnie kończy aktywność
- Polar Loop, ledwo przechodzący
Sen: dane owszem, ale nie fazy snu
Przy śnie test porównuje czasy zaśnięcia i pobudki, całkowity czas snu oraz nocną HRV. Czyli dane, które da się realnie zweryfikować. Fazy snu zostały celowo pominięte. Nawet urządzenia uznawane za punkt odniesienia trafiają w nie z dokładnością rzędu 80%. Porównywanie czegoś, czego nikt nie mierzy wiarygodnie, tylko wprowadza w błąd.
Co to oznacza dla triathlonisty
Dla amatora, który trenuje głównie stałym tempem albo na trenażerze, CIRQA na nadgarstku wystarczy.
Inaczej wygląda to jednak, jeśli budujesz formę na interwałach, a one są podstawą przygotowań do 70.3 czy pełnego dystansu. Ryzyko utraty całych bloków danych treningowych jest wtedy realne. Zwłaszcza w chłodniejszych miesiącach roku.
Biceps ogranicza ten problem przy samej dokładności tętna. Nie rozwiązuje jednak kwestii wykrywania treningu, bo tym zajmuje się oprogramowanie. Tu akurat jest dobra wiadomość. Garmin poprawił automatyczne wykrywanie w ciągu dziesięciu, dwunastu dni testu. Zrobił to bez aktualizacji firmware’u, samymi zmianami w aplikacji i po stronie serwerów.
CIRQA kosztuje w Polsce 859 zł (199,99 dolara w USA) i jest w sprzedaży od 24 lipca 2026. Za funkcje podstawowe nie płacisz abonamentu, natomiast rozszerzone analizy w Connect+ pozostają płatne, 6,99 dolara miesięcznie.