Sezon GREATMAN zaczął się w Dolsku, a skończył 19 września w Wolsztynie. Finał rozstrzygnął przy okazji klasyfikację generalną całego cyklu. U mężczyzn padł komplet punktów, u kobiet o tytule zdecydowało 27 punktów po sześciu zawodach.
Hnisdiłów z kompletem, czyli 3000 na 3000
Michał Hnisdiłów z Endurance Collective wygrał klasyfikację generalną mężczyzn z maksymalnym dorobkiem 3000 punktów. Do klasyfikacji liczą się trzy najlepsze starty, a on wygrał wszystkie trzy, w których wystartował: w Kościanie, Kórniku i Wolsztynie. Trzy razy po 1000 punktów, bez jednego straconego oczka.
Za nim zrobiło się ciasno. Jérôme Burlet zebrał 2974,9, Cezary Wasyluk 2970,5, a Patryk Staszczuk 2962,4. Pierwszą czwórkę dzieli niecałe 40 punktów, czyli w tej punktacji ułamki procenta czasu.
U kobiet 27 punktów po całym sezonie
Mistrzynią sezonu została Victoria Musiałowicz z 2819,4 punktu. Druga Iwona Jaruzel-Hans skończyła z 2792,3, trzecia Julia Wawrzyniak z 2791,6, a czwarta Klaudia Kaczor z 2785,2.
Cała czwórka zmieściła się w 35 punktach. Między drugą a trzecią zawodniczką różnica wyniosła siedem dziesiątych punktu. Po sześciu imprezach i trzech zaliczanych startach to praktycznie remis rozstrzygnięty na trzecim miejscu po przecinku.
Połówka wróciła do kalendarza
Organizatorzy przywrócili w Wolsztynie dystans 1/2 IRONMANA, czyli 1,9 km pływania, 90 km roweru i 21,1 km biegu, nieobecny w poprzednich edycjach cyklu. Obok niego rozegrano 1/4 (950 m, 45 km, 10,55 km) oraz 1/8 (475 m, 22,5 km, 5,25 km).
Wygrali kolejno: na połówce Bartosz Kościelniak i Karolina Malinowska, na 1/4 Michał Hnisdiłów i Patrycja Stelmach, a na 1/8 Igor Siódmiak i Alicja Gurdziołek.
Jak liczy się punkty w GREATMAN
Warto rozumieć ten system, bo tłumaczy, dlaczego wyniki są tak ściśnięte. Zwycięzca zawodów dostaje 1000 punktów, a reszta stawki proporcjonalnie mniej, według stosunku swojego czasu do czasu zwycięzcy. Do klasyfikacji wchodzą trzy najlepsze starty z sezonu.
W praktyce oznacza to, że nie wystarczy pojawić się na wszystkich sześciu imprezach. Trzeba trzy razy być blisko najlepszego czasu dnia. Dlatego Hnisdiłów z trzema startami i trzema wygranymi pobił zawodników, którzy jeździli częściej.
Co z tego wynika dla amatorów
GREATMAN od lat funkcjonuje w cieniu większych, ogólnopolskich serii. Ale powrót dystansu połówkowego i tak ciasna walka w klasyfikacji pokazują, że to wciąż cykl, w którym amator ma realną szansę na emocje, a nie tylko na własny czas na mecie.
Dla kogoś, kto szuka startu bliżej domu niż wielkie IRONMANY czy Challenge, Wolsztyn i reszta kalendarza GREATMAN to dobra droga wejścia w dłuższe dystanse. Kolejna edycja w Wolsztynie ma się odbyć 18 września 2027.