Najmocniejsza europejska impreza dystansu pełnego ma swoją datę: 28 czerwca. IRONMAN Frankfurt to nie zwykły wyścig, to mistrzostwa Europy, z największą pulą miejsc kwalifikacyjnych na Kona na kontynencie. W tym roku do jeziora Langener Waldsee wskoczy 71-osobowa stawka PRO, a w grze jest sześć profesjonalnych slotów na mistrzostwa świata. Zapowiada się gorąco.

Norwegowie dzielą siły

Najciekawszy wątek to norweska rozgrywka taktyczna. Casper Stornes, aktualny mistrz świata IRONMAN, oraz jego przyjaciel i rodak Gustav Iden wybrali Frankfurt zamiast Challenge Roth. Trzeci z tria, Kristian Blummenfelt, jedzie 5 lipca do Roth, gdzie zmierzy się z Samem Laidlowem i Patrickiem Lange. Cała trójka szlifuje formę na obozie w St. Moritz.

Stornes i Iden mają za sobą trudny początek sezonu, obaj walczyli z kontuzjami i startowali rzadziej niż Blummenfelt, który zdążył już wygrać pełny IRONMAN w Teksasie oraz dwa wyścigi 70.3 w Oceanside i Geelong. Mimo to obaj znają Frankfurt na pamięć. Stornes stał tu na podium w zeszłym roku (trzeci) i w tym sezonie ma dwa trzecie miejsca (70.3 Oceanside i IRONMAN Texas). Iden finiszował czwarty w zeszłorocznych mistrzostwach Europy we Frankfurcie (a na mistrzostwach świata w Nicei był drugi) i jako były mistrz świata IRONMAN oraz 70.3 z pewnością celuje w podium.

Ditlev wraca po chorobie

Wielka niewiadoma stawki to Magnus Ditlev (Dania). Trzykrotny zwycięzca Challenge Roth dopiero otwiera sezon, chorobę złapaną przed IRONMAN Texas leczył dłużej, niż zakładał. „Wciąż nie zacząłem sezonu przez infekcję sprzed Teksasu. Ale mam nadzieję wrócić na linię startu już niedługo”, pisał na Instagramie z obozu wysokościowego w Sierra Nevada.

Ditlev to dwukrotny medalista mistrzostw świata IRONMAN (2023, 2024) i zwycięzca mistrzostw Afryki 2025. Na każdej linii startu jest realnym zagrożeniem, pytanie tylko, ile zabrała mu choroba. We Frankfurcie potrzebuje też slotu na Kona, więc motywacja będzie podwójna.

Kto jeszcze powalczy o slot

Lista chętnych na sześć biletów do Kony jest długa. Gregory Barnaby (Włochy), zwycięzca IRONMAN Pro Series 2024, smakował już sukcesu we Frankfurcie, był tu trzeci dwa lata temu. Vincent Luis (Francja) po rewelacyjnym debiucie na pełnym dystansie w Teksasie (czwarte miejsce w mocnej obsadzie) wskakuje na listę faworytów. Kieran Lindars (Wielka Brytania) ma już slot na Kona zaklepany ósmym miejscem w Teksasie, a we Frankfurcie był drugi w 2024 roku.

Mocno zaznaczy się gospodarz, niemiecka ekipa to Jonas Hoffmann (piąty w zeszłym roku), Finn Große-Freese, Wilhelm Hirsch, Jan Stratmann, Florian Angert i Paul Schuster. Do tego wraca po pechowym sezonie Jamie Riddle (RPA), który powinien rozkręcić tempo już na pływaniu i rowerze.

Cień Hamburga nad organizatorami

Żeńskie mistrzostwa Europy odbyły się na początku czerwca w Hamburgu i wygrała je Norweżka Solveig Løvseth. Niestety zapamiętamy je też z innego powodu: na trasie rowerowej rozsypano metal i szkło w ramach protestu przeciw zamknięciom dróg. Ponad 100 amatorów musiało wycofać się z powodu przebitych opon. IRONMAN zapowiedział współpracę z policją i działania, które mają nie dopuścić do powtórki. Organizatorzy z Frankfurtu z pewnością wyciągną wnioski.

Na co czekać

Frankfurt to klasyk, w którym liczy się nogi i głowa, długa, płaska trasa rowerowa karze za zbyt szybki start, a finisz na średniowiecznym Römerbergu potrafi rozgrzać kibiców do czerwoności. Jeśli Ditlev wróci w starej formie, czeka nas pojedynek z norweskim duetem o europejską koronę. Jeśli nie, drzwi otworzą się dla Barnaby’ego, Luisa i niemieckiej armii.