Kacper Stępniak dostał numer M28 i bilet na Hawaje. Znamy już pełną listę startową mężczyzn na mistrzostwa świata IRONMAN w Konie. Wyścig odbędzie się 10 października 2026, a Stępniak jedzie tam jako jedyny Polak w męskim polu pro.

Jak Stępniak się zakwalifikował

Bilet wywalczył w czerwcu na mistrzostwach Europy IRONMAN we Frankfurcie, gdzie skończył na 4. miejscu w czasie 4:55:15, tuż za Casperem Stornesem, Gustavem Idenem i Antonio Benito Lópezem. Czas wygląda nieprawdopodobnie tylko na pierwszy rzut oka. Upał zmusił organizatora do skrócenia trasy: 3,8 km pływania, 125 km roweru i 21,1 km biegu. Z pełnym dystansem tego czasu porównać się nie da. Czwarte miejsce dawało jeden z sześciu slotów kwalifikacyjnych do Kony.

Sezon nie był jednak liniowy. W sierpniu wycofał się z IRONMANA w Kalmarze przez problemy żołądkowe. Skomentował to krótko: „Kiedy żołądek odmawia współpracy w połowie wyścigu, niewiele możesz zrobić”. Do Hawajów jedzie więc z formą potwierdzoną we Frankfurcie. I ze świeżą pamięcią, że długi dystans potrafi się zemścić w najmniej oczekiwanym momencie.

Podwójne mistrzostwa świata w miesiąc

Najtrudniejszy element planu Stępniaka to kalendarz, nie trasa. Cztery tygodnie przed Koną startuje w mistrzostwach świata IRONMAN 70.3 w Nicei (12–13 września). To dwa mistrzostwa świata w dwóch różnych formatach w niespełna miesiąc. Harmonogram, który wybaczają nieliczni, bo regeneracja po pierwszym starcie musi wystarczyć za przygotowanie do drugiego.

Z kim walczy o podium

Faworytem numer jeden jest norweska trójka. Casper Stornes przyjeżdża po zwycięstwie w tegorocznym Frankfurcie i tytule mistrza świata sprzed roku w Nicei. Gustav Iden, drugi we Frankfurcie, wraca do gry po latach walki z kontuzjami, które kosztowały go najlepsze sezony kariery. Kristian Blummenfelt, zwycięzca zeszłorocznego IRONMAN Pro Series, dopełnia stawkę, która od lat rozdaje karty w długim triathlonie.

Największym zagrożeniem dla Norwegów może być Sam Laidlow, mistrz świata z 2023 roku. W tym sezonie pozostaje niepokonany: wygrał IRONMAN 70.3 Walencja, IRONMAN Lanzarote i Challenge Roth. Do Kona jedzie bez porażki na koncie, co samo w sobie robi robotę psychologiczną. Debiut na Big Island zalicza też Belg Marten Van Riel, świeżo po zwycięstwach w IRONMAN 70.3 Elsinore i Lake Placid. Patrick Lange, trzykrotny mistrz świata, zapowiada to jako swój ostatni start w Konie. Taki sentyment zawsze podbija stawkę.

Liczna jest też grupa Amerykanów: Nick Thompson, Matthew Marquardt, Rudy Von Berg, Sam Long, Matt Hanson, Trevor Foley i Jason West. Do tego Niemiec Jonas Schomburg, drugi w tegorocznym Kalmarze. Żaden z nich nie jest oczywistym kandydatem do zwycięstwa, ale każdy może namieszać w pierwszej dziesiątce.

Stawka wyższa niż zwykle

To finał IRONMAN Pro Series, więc wynik w Konie może przetasować klasyfikację całego sezonu. Zwycięzca zgarnia 6000 punktów, najwięcej z całego kalendarza. Dla Stępniaka reguły są prostsze. Dojechać zdrowo po dwóch mistrzostwach świata w miesiąc i poprawić swój dorobek na tym poziomie. Nawet ukończenie w drugiej dziesiątce przy takiej stawce startowej byłoby dla Polski solidnym wynikiem sezonu.