Siedem pełnych triathlonów na siedmiu kontynentach w 21 dni, 9 godzin i 18 minut. Londyn, Arizona, Kapsztad, Perth, Dubaj, Rio de Janeiro i na koniec Antarktyda. Spencer Matthews zamknął PROJECT SE7EN z dwoma rekordami Guinnessa i jednym szczegółem, który zmienia sposób patrzenia na całość: start w Londynie był jego pierwszym pełnym dystansem w życiu.
Projekt zbierał pieniądze dla James’ Place, organizacji pomagającej mężczyznom w kryzysie samobójczym.
Antarktyda: 28 godzin 51 minut
Ostatni etap dał drugi rekord: najszybszy pełny triathlon na Antarktydzie, 28:51:11. Ta liczba mówi wszystko o warunkach. Dobry amator robi ten dystans w dwanaście godzin, elita schodzi poniżej ośmiu.
Trasa biegowa i rowerowa to były pętle liczone w setkach metrów, pokonywane dziesiątki razy. Do zimna doszła więc monotonia, która przy dwudziestoparu godzinach wysiłku bywa trudniejsza od bólu nóg.
Co z tego da się przenieść na własny trening
Trzy rzeczy z tego projektu mają zastosowanie poza projektami tej skali. Reszta to logistyka, na którą normalny człowiek nie ma budżetu.
Przy serii startów tempo ustawia się od dołu
Przy jednym starcie szukasz granicy. Przy serii chodzi o to, żeby jutro w ogóle wstać. Regeneracja między dniami nigdy nie jest pełna, więc pierwsze etapy jedzie się wyraźnie wolniej, niż pozwala forma.
Ta sama logika obowiązuje przy obozie treningowym i przy dwóch startach w odstępie tygodnia. Opisaliśmy mechanikę rozkładania mocy w tekście o Intensity Factor i pułapce pierwszych kilometrów.
Zimno zmienia zasady żywienia
W niskiej temperaturze żołądek opróżnia się wolniej. Skoncentrowane żele, które sprawdzają się latem, potrafią wtedy zalec. Przy starcie w chłodzie prościej działa jedzenie stałe i cieplejsze płyny, a plan żywieniowy trzeba przetestować w tych samych warunkach, w jakich będzie używany.
Osobna sprawa to izolacja zaraz po wysiłku. Suche ubranie natychmiast po wyjściu z wody jest ważniejsze niż cokolwiek, co zrobisz później.
Sen jest jedyną regeneracją, która naprawdę odrabia
W blokach wielodniowych żadne urządzenie nie zastąpi przespanych godzin. Drzemka po długim wysiłku wraca głównie sprawność poznawczą, czyli zdolność do podejmowania sensownych decyzji na trasie. Pisaliśmy o tym szerzej przy okazji snu głębokiego.
Czego ten projekt nie udowadnia
Matthews przeszedł od zera do pełnego dystansu w warunkach, w których miał sztab, transport i lekarza. To nie jest ścieżka do skopiowania i sam zainteresowany tego nie sugeruje.
Co się broni, to konstrukcja motywacyjna. Cel wykraczający poza własny wynik utrzymuje zaangażowanie dłużej niż cel czasowy, a przy trzech tygodniach kumulującego się zmęczenia to akurat ma znaczenie mierzalne.