Bieganie masz opomiarowane co do sekundy na kilometr. Rower co do wata. A pływanie? Zegarek liczy Ci długości i tyle. 27 sierpnia Speedo wypuścił iQ, moduł wpinany w okulary Vanquisher 3.0, który mierzy to, czego zegarek na nadgarstku zmierzyć nie potrafi. Cena: 149 funtów.

Co ten moduł faktycznie zbiera

Poza standardowym zestawem, czyli dystansem, tempem i czasem, Speedo iQ rejestruje oddech, pozycję głowy, dystans na cykl ramion i czas nawrotu. Do tego parametr, który producent nazywa carry angle, czyli kąt ułożenia ciała w wodzie. Wszystko trafia do darmowej aplikacji, która przetwarza sesję po wyjściu z wody. Jest też funkcja odtworzenia ruchu głowy, żeby Ty albo trener mogli zobaczyć, co się działo w każdej długości.

Moduł obsługuje wszystkie cztery style: kraul, grzbiet, klasyk i motyla. Speedo twierdzi, że to jedyna technologia pływacka, która ogarnia komplet stylów i jednocześnie ma zgodę na starty.

Dla triathlonisty liczy się z tej listy głównie jedno: pozycja głowy. Za wysoko trzymana głowa topi biodra i to najczęstszy powód, dla którego amator płynie 2:10/100 m zamiast 1:55. Do tej pory dowiadywałeś się o tym od trenera na brzegu albo z nagrania telefonem. Teraz masz z tego liczbę po każdym treningu.

Bez ekranu, bez abonamentu

Speedo nie jest pierwszy. FORM ma w ofercie okulary z wyświetlaczem przed okiem i to zupełnie inna filozofia: dane na żywo, w trakcie odbicia od ściany. Speedo iQ nie ma ekranu i celowo przenosi całą analizę na po treningu.

Można się o to spierać. Ekran w wodzie daje natychmiastową korektę, ale zabiera uwagę, której przy technice potrzebujesz na czucie ruchu. Model „popłyń, potem obejrzyj” wydaje się dla pracy nad techniką zdrowszy, choć nie da się tego rozstrzygnąć bez testu. Tych okularów jeszcze nie testowaliśmy.

Za to jedna rzecz jest jednoznacznie na plus: brak abonamentu. Po roku, w którym producenci wearables wpychali subskrypcję do wszystkiego, co ma czujnik, kupienie sprzętu raz i koniec jest realną wartością.

Speedo deklaruje też, że moduł nie zmienia kształtu okularów, dopasowania ani pola widzenia. To trzeba sprawdzić na własnej twarzy, bo Vanquisher ma dość specyficzny krój.

Można w nich startować

World Aquatics dopuściło Speedo iQ do zawodów. Dla pływaków basenowych to konkretna zmiana: trenujesz i ścigasz się w tym samym sprzęcie, bez przełączania się na inne okulary na starcie.

Dla triathlonistów to mniej ważne, bo na otwartej wodzie liczy się orientacja, a nie czas nawrotu. Jeśli jednak zimą siedzisz na basenie po cztery jednostki tygodniowo, moduł ma sens jako narzędzie do techniki.

Adam Peaty, trzykrotny mistrz olimpijski, tak to uzasadnia w materiale prasowym Speedo: „Dane są wszystkim, zwłaszcza gdy walczymy o marginesy jednego, dwóch procent, a czasem nawet mniej”. Nate Tracy, wiceprezes Speedo ds. innowacji, dorzuca, że produkt ma trafić do pływaków na każdym poziomie, nie tylko do kadry.

Marketingowo jasne. W praktyce margines dwóch procent u Peaty’ego i u Ciebie to zupełnie inne pieniądze.

Ile w Polsce

149 funtów w oficjalnym sklepie Speedo. W USA komplet Vanquisher z modułem kosztuje 189 dolarów.

Oficjalnej dystrybucji w Polsce na razie nie ma, więc do ceny katalogowej trzeba doliczyć sprowadzenie.

Za te pieniądze kupisz przyzwoity czujnik mocy na pedał albo dwa lata abonamentu w aplikacji treningowej. Jeśli pływanie jest Twoją najsłabszą dyscypliną i spędzasz na basenie więcej czasu niż na rowerze, to inwestycja z sensem. Jeśli wychodzisz na wodę raz w tygodniu, żeby odbębnić pływanie, zostaw te pieniądze na piankę.