Dwa kontynenty, dwie rangi wyścigu, jeden dzień. 25 lipca World Triathlon Championship Series wróciło do Londynu po 11 latach nieobecności. Tego samego dnia IRONMAN Pro Series po raz pierwszy odwiedził Boise w Idaho. W obu miejscach wygrali faworyci, ale droga do mety była zupełnie inna.
Londyn: Beaugrand znów bez konkurencji
Cassandre Beaugrand zanotowała trzecie zwycięstwo w tym sezonie WTCS. Sprint na dystansie 750 m, 20 km i 5 km wygrała w czasie 56:06. Francuzka popłynęła słabo i była 27. na wyjściu z wody, ze stratą 31 sekund do liderek. Na biegu rozgromiła jednak stawkę czasem 15:27 na 5 km. Za nią mistrzyni świata Lisa Tertsch (+5 s) i Szwedka Tilda Månsson (+15 s). Najlepsza z Brytyjek, Beth Potter, dojechała czwarta.
Na rowerze show skradła Amerykanka Taylor Knibb. Obecna mistrzyni USA w jeździe na czas ciągnęła solo przez większość dwudziestu kilometrów i zbudowała przewagę do 30 sekund po czterech okrążeniach. Knibb ostatecznie dojechała na 7. miejscu (+27 s), zapłaciwszy cenę za wysiłek na rowerze.
W klasyfikacji generalnej WTCS po Londynie (6. wyścig sezonu) prowadzi Beth Potter (3641,45 pkt) przed Tildą Månsson (3636,26) i Lisą Tertsch (3497,08). Beaugrand, mimo trzech zwycięstw, zajmuje dopiero 6. miejsce, rozegrała jedynie trzy z sześciu wyścigów.
Londyn: Hauser znów silniejszy od Vilaki
W wyścigu mężczyzn powtórka z rozrywki. Matthew Hauser pokonał Vasco Vilaçę w sprincie na finiszu, wygrywając w 50:28 (+3 s przewagi). Podium uzupełnił debiutujący w sezonie WTCS Węgier Csongor Lehmann (+8 s).
Za to na rowerze doszło do groźnego wypadku: w grupie pościgowej doszło do masowego upadku, w którym uczestniczyło około jednej czwartej stawki. Ofiarą kraksy padł również Alex Yee, obrońca tytułu olimpijskiego. Po słabym pływaniu i wypadku na rowerze dobiegł ostatecznie na 14. miejscu, ratując twarz mocnym biegiem.
W klasyfikacji generalnej po Londynie prowadzi Vasco Vilaça (3850 pkt z czterech startów) przed Miguelem Hidalgo i Matthew Hauserem, który ma 3000 punktów z trzech startów.
Boise: pierwszy raz w Idaho
Tego samego dnia IRONMAN Pro Series po raz pierwszy zawitał do Idaho. Wygrali tam Sam Long i Kirsten Kasper, a szczegółową relację z Boise opisaliśmy w osobnym tekście.
W wyścigu kobiet o zwycięstwie zadecydował ostatni odcinek. Belgijka Hanne De Vet objęła prowadzenie już na rowerze. Do drugiej strefy zmian wjechała z ponad półtorej minuty przewagi nad Hannah Berry, a Kirsten Kasper traciła do niej blisko 5 minut.
Na biegu role się odwróciły. Kasper regularnie odbierała sekundy rywalkom i na 5 km przed metą wyprzedziła Berry. Dojechała w 4:00:50. To jej drugie zwycięstwo w IRONMAN 70.3 z zaledwie trzech startów. Berry była druga (+1:14), De Vet dojechała trzecia.
„Wiedziałam, że będę tracić czas na rowerze, więc starałam się nie stracić go za dużo. Na biegu trzymałam się planu”, skomentowała Kasper, która startuje w 70.3 dodatkowo z myślą o kwalifikacji do Los Angeles 2028.
Dlaczego to ważne dla polskiego age-groupera
Oba wyścigi pokazują to samo: przewaga budowana na rowerze nie gwarantuje zwycięstwa, jeśli zabraknie jej na biegu. Kasper i Beaugrand udowodniły to identyczną taktyką, przetrwać wodę i rower, zdecydować na ostatnim odcinku. To wciąż najskuteczniejsza recepta na wyścig na krótkim i średnim dystansie, niezależnie od poziomu.