Ile kalorii naprawdę spaliłeś na dzisiejszym treningu? Jeśli wierzysz liczbie z zegarka, badanie Florida International University, opublikowane 29 lipca w PLOS One i szeroko opisane przez zagraniczne media na początku września, ma dla Ciebie złą wiadomość. Żaden z czterech testowanych zegarków nie zbliżył się do wyniku klinicznego pomiaru, a największy rozrzut miał Garmin.

Jak wyglądał test

Naukowcy posadzili 58 dorosłych na rowerze stacjonarnym na dziesięciominutowy trening interwałowy. Bloki po dwie minuty szły na przemian przy 64–76% i 77–95% szacowanego tętna maksymalnego. Każdy uczestnik miał na sobie wszystkie cztery zegarki naraz. Pozycje na nadgarstku zmieniano między sesjami, żeby wykluczyć wpływ ułożenia urządzenia. Punktem odniesienia był COSMED K5, sprzęt klasy klinicznej. Liczy realne spalanie na podstawie analizy oddechu, a nie algorytmu z tętna i przyspieszeniomierza.

Testowane modele to Garmin Forerunner 955, Apple Watch Series 8, Samsung Galaxy Watch 5 i Fitbit Sense 2, wszystkie z rocznika 2022.

Wyniki: od najgorszego do najlepszego

UrządzenieŚrednie odchylenie od pomiaru klinicznego
Garmin Forerunner 95568,61 kcal
Samsung Galaxy Watch 556,76 kcal
Apple Watch Series 821,60 kcal
Fitbit Sense 23,14 kcal*

Gwiazdka przy Fitbicie nie jest przypadkowa. Sense 2 wypadł najlepiej tylko po odrzuceniu siedmiu skrajnie błędnych odczytów, z nimi wliczonymi średnie odchylenie skacze do 128,6 kcal. Innymi słowy: w co ósmej sesji Fitbit strzelił kompletnie losową liczbę.

Autorzy mówią o przeszacowaniu rzędu 15–25%. W pojedynczych sesjach było wyraźnie więcej, a Garmin i Samsung przeszacowywały najmocniej, Apple wypadł najbliżej pomiaru referencyjnego. Realne spalanie w dziesięciominutowej sesji sięgało kilkudziesięciu kalorii. Błąd rzędu 68,61 kcal u Garmina oznacza więc, że zegarek mógł pokazać nawet dwa razy więcej, niż faktycznie spaliłeś.

Dlaczego to ważne, jeśli liczysz makra pod trening

Jeśli planujesz odżywianie na podstawie kalorii z zegarka, budujesz na kruchym fundamencie. Dotyczy to i bilansu w okresie budowy formy, i deficytu przy zbijaniu wagi. Błąd rzędu 60–70 kcal na dziesięciominutowej sesji przy trzygodzinnym long ride robi się już nie do zignorowania. Naukowcy wprost piszą, że obecne zegarki konsumenckie są „zbyt niewiarygodne”, żeby opierać na nich zarządzanie wagą czy badania naukowe.

Błąd rósł też proporcjonalnie do procentu tkanki tłuszczowej badanych, szczególnie w przypadku Garmina i Fitbita. Odcień skóry, wbrew wcześniejszym obawom dotyczącym czujników optycznych, nie miał tu mierzalnego wpływu.

Zanim odpuścisz liczenie kalorii

Nie testowano tu najnowszych modeli. Forerunner 955 jest trzy generacje za obecnym Forerunnerem 970, a algorytmy bywają aktualizowane bez zmiany nazwy produktu. Możliwe, że nowszy sprzęt radzi sobie lepiej. Metodologia ma też ograniczenia. Badanie nie sprawdzało, czy uczestnicy mieli poprawnie ustawione tętno maksymalne i VO2max w aplikacjach producentów, co samo w sobie wpływa na wynik.

Garmin to jedna z najczęściej wybieranych marek wśród polskich age-grouperów. Wynik dotyczy więc sporej części czytelników, nawet jeśli masz nowszy model niż testowany Forerunner 955. Praktyczny wniosek na dziś: traktuj kalorie z zegarka jako orientacyjny trend tygodniowy, nie jako twardą liczbę do rozliczania posiłku po treningu. Do realnego bilansu bliżej Ci z tętna, mocy w watach i odczucia głodu. Licznik kalorii mylił się w tym badaniu o kilkadziesiąt procent. Pisaliśmy już o tym, ile energii naprawdę zużywasz.