Casper Stornes miał bronić tytułu mistrza świata IRONMAN na Hawajach. Dwa dni po przylocie na Big Island leżał na treningowym asfalcie ze złamanym obojczykiem i pękniętym kręgiem.

Podmuch, który przewrócił mistrza

Do wypadku doszło podczas treningowej przejażdżki rowerowej na Big Island, zaledwie dwa dni po tym, jak Norweg dotarł na wyspę. Sam opisał zdarzenie 25 września. W pobliżu Hawajów przechodził wtedy huragan Nolo, który wzmocnił się do 2. kategorii. Centralne Centrum Huraganów Pacyfiku podawało wiatr o stałej prędkości ok. 100 do 105 mil na godzinę, czyli mniej więcej 160 do 170 km/h, i zapowiadało ulewne opady nad wyspą.

Silny podmuch szarpnął przednim kołem Stornesa. Norweg stracił panowanie nad rowerem, przeleciał przez kierownicę i upadł na bark. Sam mówił o bardzo mocnym uderzeniu wiatru, które skręciło mu przednie koło.

Tuż za nim jechał jego treningowy partner, Gustav Iden, mistrz świata z Kony z 2022 roku. Iden zdołał go ominąć, choć przez moment wyglądało to na pewne zderzenie.

Sezon, który miał się skończyć koronacją

Tytuł mistrza świata IRONMAN Stornes zdobył w 2025 roku w Nicei, w czasie 7:51:39. Norwegowie zgarnęli wtedy całe podium: za Stornesem finiszowali Iden i Blummenfelt, ten ostatni z czasem 7:56:36. To była pierwsza wygrana Stornesa w mistrzostwach świata.

Ten sezon układał mu się równie dobrze. W czerwcu wygrał IRONMAN Frankfurt, mistrzostwa Europy skrócone przez upał, pokonując Idena o dwie i pół minuty najszybszym biegiem dnia. Kona 2026 miała być dla niego czymś więcej niż obroną tytułu. To byłby jego debiut na starcie w Kailua-Kona, w roli urzędującego mistrza świata.

Złamany obojczyk, pęknięty L3, skalpel zamiast startu

Badania na miejscu potwierdziły złamanie obojczyka. Stornes mówił też o pęknięciu trzeciego kręgu lędźwiowego, który nazwał po prostu „kością L3″. Konieczna jest operacja. Nie wiadomo jeszcze, czy zabieg odbędzie się na Hawajach, czy dopiero po powrocie do Europy.

Norweg ogłosił wycofanie się z mistrzostw świata IRONMAN, zaplanowanych na 10 października 2026. Podsumował to krótko: jego okres roztrenowania zaczyna się dwa tygodnie wcześniej, niż planował, a po tytuł wróci w 2027 roku.

Pro Series traci swoją najciekawszą rozgrywkę

Kona zamyka sezon IRONMAN Pro Series i daje do 6000 punktów, więc to tam miała się rozstrzygnąć walka o tytuł w cyklu. W surowej tabeli prowadził Kristian Blummenfelt z 17 124 punktami z pięciu startów, a Stornes był piąty z 15 032 z czterech.

Liczy się jednak tylko cztery najlepsze wyniki sezonu. W tym ujęciu to Stornes był liderem z kompletem 15 032 punktów. Za nim plasowali się Marten Van Riel (14 872), Jonas Schomburg (14 678), Blummenfelt (14 624) i Iden (14 272).

Żeby sięgnąć po tytuł Pro Series, Blummenfelt musiał ugrać w Konie o 409 punktów więcej od rodaka. W przeliczeniu na czas oznaczało to finisz szybszy o 6 minut i 49 sekund. Bez startu Stornesa ta kalkulacja przestaje mieć sens, a Blummenfelt dostaje wolną drogę do tytułu w cyklu.

Kona pojedzie bez obrońcy tytułu

Tytułu mistrza świata z 2025 roku nikt więc nie obroni 10 października. O zwycięstwo powalczą między innymi Van Riel, Schomburg i, mimo wypadku partnera treningowego, Iden.

Wyścig i tak ruszy mocną stawką. Na liście startowej jest ponad setka zawodowców, w tym siedmiu byłych mistrzów świata. Kobiety i mężczyźni ścigają się tego samego dnia. Pula nagród dla zawodowców wynosi 750 000 dolarów, po 375 000 na każdy z dwóch wyścigów, a zwycięzcy zgarną po 125 000. Stornes obejrzy to z boku, z zapowiedzią powrotu na start za rok.