Pomysł jest kuszący. Zamiast testu z maską i analizatorem gazów wystarczy pas piersiowy i aplikacja, która z rytmu serca wyliczy twoje progi.

Metoda nazywa się DFA alfa 1 i od kilku lat rośnie jej popularność. Świeże badanie na triathlonistach sprawdziło, czy faktycznie działa. Odpowiedź jest podwójna.

Czym jest DFA alfa 1

Otóż to wskaźnik wyliczany z odstępów między uderzeniami serca. Opisuje, jak bardzo rytm jest uporządkowany, a wraz z rosnącą intensywnością jego wartość spada.

Zatem stąd wziął się pomysł na progi. W literaturze zaproponowano, że wartość około 0,75 odpowiada pierwszemu progowi wentylacyjnemu, a około 0,50 drugiemu.

Przy tym gdyby to działało u każdego, test progowy kosztowałby tyle co pas piersiowy.

Jak to sprawdzono

Zespół z Chile, Hiszpanii i Nowej Zelandii przebadał siedemnastu triathlonistów, trzynastu mężczyzn i cztery kobiety. Pracę opublikowano w październiku 2026 roku w Physiology International.

Następnie każdy wykonał maksymalny test wysiłkowy z analizą gazów oddechowych w trzech dyscyplinach: pływaniu, na rowerze i w biegu. To rzadkość, bo zwykle takie prace ograniczają się do jednej.

Dzięki temu wyznaczono oba progi wentylacyjne standardowymi kryteriami. Następnie zawodnicy wykonywali próby ze stałym obciążeniem dokładnie na tych progach, a rytm serca zapisywano pasem Polar H10 i analizowano w programie Kubios.

Dobra wiadomość

Przede wszystkim średnie wartości wypadły blisko tego, co zakłada teoria. Na pierwszym progu DFA alfa 1 wyniosło 0,74 w pływaniu, 0,75 na rowerze i 0,65 w biegu.

Co więcej, wartości nie różniły się między dyscyplinami (p = 0,456), choć pobór tlenu i tętno na tym samym progu różniły się wyraźnie. To samo powtórzyło się na drugim progu: 0,42, 0,37 i 0,47 (p = 0,061).

Zatem brzmi to jak potwierdzenie metody. Jedna liczba, trzy dyscypliny, bez przeliczania.

Zła wiadomość

Natomiast problem siedzi w odchyleniach standardowych. Na pierwszym progu w pływaniu było to 0,74 plus minus 0,30.

Innymi słowy, choć średnia się zgadza, typowy zawodnik z tej grupy mógł mieć na swoim pierwszym progu wartość gdzieś między 0,44 a 1,04. To nie jest przedział, z którego da się odczytać cokolwiek użytecznego dla konkretnej osoby.

Zatem autorzy stawiają wniosek bez owijania. Średnie na poziomie grupy owszem, odpowiadają proponowanym wartościom. Rozrzut między zawodnikami jest jednak na tyle duży, że stałych progów DFA alfa 1 nie da się stosować do wyznaczania progów u pojedynczej osoby.

To ten sam problem co z jedzeniem

Warto zauważyć, że to już drugie świeże badanie, które mówi dokładnie to samo o czymś innym. Przy dopasowaniu węglowodanów do obciążenia grupa też zachowywała się zgodnie z teorią, a pojedynczy zawodnicy zupełnie różnie.

To nie przypadek, lecz właściwość danych. Średnia z grupy opisuje grupę, a nie ciebie. Przy doborze obciążeń ta różnica kosztuje konkretne minuty.

Co z tym zrobić

  • Nie ustawiaj stref na samym DFA alfa 1. Przy takim rozrzucie trafisz albo w swój próg, albo kilkanaście uderzeń obok.
  • Jako wskaźnik trendu bywa użyteczny. Śledzenie własnej wartości w czasie to co innego niż porównywanie jej do stałej 0,75.
  • Jeśli chcesz progi, zrób test. Wysiłkowy z analizą gazów albo mleczanowy. Tego na razie nic nie zastąpi.

Czego to badanie nie mówi

Oczywiście siedemnaście osób to mała grupa, a cztery kobiety w niej to za mało na osobne wnioski. Badanie mierzyło też wartości przy stałym obciążeniu na znanych progach, a nie sprawdzało, jak metoda radzi sobie podczas zwykłego treningu.

Autorzy nie przekreślają przy tym samej metody. Podważają konkretne zastosowanie, czyli odczytywanie progów ze stałych wartości granicznych.