Na rowerze draft jest w triathlonie zakazany, ale w wodzie pozostaje całkowicie legalny. To jedyny moment wyścigu, w którym możesz schować się za plecami rywala, płynąć jego tempem i oszczędzać siły, których tak bardzo zabraknie Ci na biegu. Amatorzy notorycznie to marnują, płynąc samotnie obok grupy zamiast wskoczyć jej na ogon.
Dlaczego draft w wodzie działa
Płynąc, pchasz przed sobą ścianę wody. Zawodnik z przodu tę ścianę rozbija, a Ty wpływasz w strefę niższego oporu, którą po sobie zostawia. Mniej oporu to niższy koszt energetyczny przy tej samej prędkości lub wyższa prędkość przy tym samym wysiłku.
Klasyczne badanie Chatarda i Wilsona pokazało, że płynięcie w drafcie obniża pobór tlenu o około 10%, a wraz z nim spadają tętno, poziom mleczanu i odczuwany wysiłek. Co ciekawe, opór spada bardziej (o ok. 20%) niż koszt energetyczny. Za tunelem prowadzącego płynie się nieco mniej ekonomicznie, ale i tak znacznie taniej niż samemu. W praktyce różnica jest odczuwalna zwłaszcza na długim dystansie, gdzie każdy zaoszczędzony procent przekłada się na świeższe nogi po wyjściu z wody.
Stopy czy biodro: dwie szkoły draftu
Masz dwa główne miejsca, w które możesz się ustawić.
- Na stopach. Płyniesz tuż za palcami prowadzącego. To pozycja z największą redukcją oporu, bo siedzisz dokładnie w jego tunelu. Wady to brak widoczności przed sobą, ryzyko oberwania w twarz przy każdym kopnięciu i konieczność idealnego trzymania tempa. Wystarczy, że na moment odpuścisz, i wypadniesz ze strefy.
- Na biodrze. Ustawiasz się z boku, mniej więcej na wysokości bioder prowadzącego. Redukcja oporu jest nieco mniejsza niż na stopach, ale zyskujesz dwie ważne rzeczy: widzisz, dokąd płyniesz, i rzadziej musisz podnosić głowę do orientacji. Mniej uniesień głowy to mniej zaburzonej pozycji ciała i mniej straconej energii.
Dla większości amatorów pozycja na biodrze jest praktyczniejsza. Zapewnia lepszą widoczność, mniejsze ryzyko kopniaka i większą kontrola nad sytuacją. Na stopy warto wskakiwać tylko wtedy, gdy dobrze znasz tempo prowadzącego i ufasz, że Cię nie zgubi.
Jak w praktyce złapać i utrzymać draft
Kilka zasad pozwoli uniknąć nerwów i straty sekund:
- Wybierz właściwą stopę. Trzymaj się kogoś, kto płynie odrobinę szybciej niż Twoje samotne tempo, ale nie tak szybko, żeby zerwać się po 200 metrach.
- Ustaw się jeszcze przed startem. W strefie startowej stań obok kogoś w Twoim tempie, zamiast szukać miejsca tam, gdzie akurat jest luźniej.
- Orientuj się rzadziej, ale sprytniej. Na biodrze wykorzystujesz to, że prowadzący nawiguje za Ciebie. Sprawdzasz kierunek co kilka oddechów, a nie co drugi ruch.
- Nie wchodź na plecy prowadzącemu. Ciągłe klepanie go po stopach to najszybszy sposób, żeby przyspieszył lub specjalnie Cię zgubił. Zostaw kilkadziesiąt centymetrów luzu.
- Trenuj to na basenie i w wodzie otwartej. Draft to umiejętność, a nie instynkt. Przećwicz płynięcie na stopach kolegi na treningu, zanim spróbujesz tego w tłoku na zawodach.
Zacznij od jednej rzeczy
Jeśli do tej pory płynąłeś samotnie, nie kombinuj od razu z pozycją na stopach w środku tłumu. Na najbliższym starcie zrób jedno: znajdź kogoś w swoim tempie i ustaw się na jego biodrze. Tyle. Poczujesz różnicę już po pierwszej boi, a nogi podziękują Ci na biegu.