Garmin nie robi wirtualnych premier ot tak. Ostatni raz odpalił dedykowany livestream przy fēnixie 8 w sierpniu 2024. 25 sierpnia 2026 powtórzył ten numer. Na scenę weszły fēnix 9 i fēnix 9 Pro. Rewolucji nie ma. Jest kilka rzeczy, które triathlonistę realnie obchodzą, i jedna liczba, która zaskakuje na plus: polskie ceny prawie nie drgnęły.
Wytrzymałość dostaje strefy i krzywą
Najciekawsza nowość dla nas nie leży w kopercie, tylko w oprogramowaniu. Garmin rozbudował metrykę wytrzymałości (stamina) o strefy wytrzymałości i krzywą wytrzymałości. Zamiast jednego malejącego paska w trakcie wysiłku dostajesz obraz tego, jak Twoja wytrzymałość zmienia się w czasie, na bazie historii treningów i przyrostów formy.
Brzmi jak marketing? Może. Ale sedno jest praktyczne: to narzędzie do rozkładania sił, czyli dokładnie tego, na czym większość amatorów wykłada się na dystansie 70.3 i pełnym. Krzywa pokazuje na przykład, że przy Twoim aktualnym stanie wytrzymałość siada po 2,5 godziny, a Ty planujesz wyjść ze strefy zmian po trzech. To konkret do przepracowania na treningu, nie przeczucie.
Czy działa lepiej niż dotychczasowa stamina na fēnixie 8? Tego jeszcze nie wiadomo. Garmin nie opublikował danych walidacyjnych, a metryka opiera się na tych samych czujnikach co wcześniej.
Co jeszcze siedzi w środku
Konkrety z materiałów Garmina, bez owijania:
- Ekran AMOLED dwa razy jaśniejszy niż w poprzedniku, a w wersji Pro do 3000 nitów
- 64 GB pamięci, czyli dwa razy więcej map niż fēnix 8 i miejsce na około 7000 utworów
- 50% więcej RAM i przeprojektowany silnik map, z przewijaniem do 30% szybszym
- Szafirowe szkło, przyciski odporne na zalanie, atest nurkowy do 40 m
- Wiosłowanie w pomieszczeniu z pełnymi metrykami, czyli VO2max i krzywą mocy, ale tylko z ergometrem mierzącym moc
Do tego dochodzi Garmin Epic, funkcja sklejająca wiele aktywności z dni, tygodni albo miesięcy w jedną historię w Garmin Connect, ze zdjęciami i danymi zdrowotnymi z tego okresu. Za darmo. Dla kogoś, kto właśnie domknął dwudziestotygodniowy blok pod IRONMANA, to niezły sposób na podsumowanie sezonu. Dla reszty funkcja do zignorowania.
Pro: tytan, ale nie wszędzie
fēnix 9 Pro to pierwszy fēnix z tytanową kopertą. Garmin użył nanoformowania, żeby połączyć metal z tworzywem na poziomie molekularnym. Efektem jest cieńsza koperta bez utraty wytrzymałości. Model 51 mm dostał pierwszy w historii Garmina wyświetlacz AMOLED o przekątnej 1,5 cala. To o 15% więcej niż w fēnixie 8, bez powiększania koperty.
Latarka LED ma teraz dodatkowy zielony tryb, do zachowania widzenia nocnego. Brzmi niszowo, dopóki nie robisz porannego wybiegania o piątej we wrześniu.
Łączność satelitarna i LTE siedzi wyłącznie w wariantach fēnix 9 Pro inReach i wymaga aktywnego abonamentu. I tu jedno zastrzeżenie, bo tę rzecz notorycznie się przekręca. To nie jest pełny internet na nadgarstku. Garmin traktuje LTE jako funkcję bezpieczeństwa i kontaktu. W pakiecie są: LiveTrack przez aplikację Garmin Messenger, wiadomości do wcześniej wybranych osób, prognoza pogody na konkretną lokalizację, Garmin Locate pokazujące Twoją pozycję bliskim oraz SOS z całodobowym centrum Garmin Response. Aplikacje firm trzecich nadal chcą telefonu. Nowość jest za to konkretna: inReach dostępny po raz pierwszy we wszystkich trzech rozmiarach Pro — 43, 47 i 51 mm.
Bateria
fēnix 9 w największym rozmiarze daje do 29 dni w trybie smartwatcha. fēnix 9 Pro z największym AMOLED-em daje do 31 dni. Wersje solarne dociągają do 57 dni, ale przy założeniu całodobowego noszenia i trzech godzin dziennie na zewnątrz w warunkach 50 000 luksów. W polskim listopadzie tej liczby nie zobaczysz.
Ile to kosztuje w Polsce
Zamówienia ruszyły od razu, dostawy od piątku 28 sierpnia. Pełny cennik z polskiej dystrybucji:
| Model | Rozmiar | Cena |
|---|---|---|
| fēnix 9 | 43 mm | 4299 zł |
| fēnix 9 | 47 mm | 4299 zł |
| fēnix 9 | 51 mm | 4729 zł |
| fēnix 9 Pro | 43 mm | 4729 zł |
| fēnix 9 Pro | 47 mm | 4729 zł |
| fēnix 9 Pro | 51 mm | 5159 zł |
| fēnix 9 Pro Solar | 47 mm | 4729 zł |
| fēnix 9 Pro Solar | 51 mm | 5159 zł |
| fēnix 9 Pro inReach | 43 mm | cena do potwierdzenia |
| fēnix 9 Pro inReach | 47 mm | 5589 zł |
| fēnix 9 Pro inReach | 51 mm | 6019 zł |
| fēnix 9 Pro Solar inReach | 47 mm | 5159 zł |
| fēnix 9 Pro Solar inReach | 51 mm | 5589 zł |
W USA fēnix 9 startuje od 999,99 USD, a Pro od 1099,99 USD. Polskie ceny są więc na poziomie premierowych cen fēnixa 8. Po dwóch latach inflacji to przyzwoity wynik.
Jedna pozycja w cenniku dystrybutora wygląda na pomyłkę: wariant inReach 43 mm miałby kosztować 5809 zł, czyli więcej niż większy 47 mm za 5589 zł. Do czasu potwierdzenia u Garmin Polska traktuj tę jedną cenę ostrożnie.
Kupować?
Masz fēnixa 8 albo 8 Pro? Nie. Jaśniejszy ekran, szybsze mapy i strefy wytrzymałości to za mało, żeby wyłożyć 4,3 tysiąca. Część nowości programowych i tak trafi na starsze modele, jak zwykle u Garmina.
Siedzisz na fēnixie 6 albo 7? To jest ten moment. Skok w jasności ekranu, pamięci i płynności map jest odczuwalny, a cena nie odjechała.
Zależy Ci na łączności satelitarnej w kopercie zegarka, bo trenujesz sam po lasach i chcesz zostawiać telefon w domu? Po raz pierwszy nie musisz brać 51-milimetrowego kloca. inReach jest już w wariancie 43 mm.
Bardziej niepokoi to, czego na premierze nie ogłoszono: nowego czujnika tętna. Garmin nie wymienił go wśród nowości, a to na tym pomiarze opiera się cała analiza stref. Przy zegarku za ponad cztery tysiące to pytanie warte zadania i wrócimy do niego w teście.
Zdjęcie: materiały producenta (Garmin).