Strzał z pistoletu. Sto par rąk uderza w wodę naraz. Adrenalina każe Ci płynąć jak po medal, ale właśnie tak rujnujesz sobie wyścig. Pływanie w triathlonie nie jest konkurencją, którą się wygrywa. To dystans, na którym najłatwiej przegrać.
Pływanie to dojazd na start właściwego wyścigu
Mocne pływanie daje realną przewagę wąskiej czołówce stawki. Reszcie niewiele zmienia, ponieważ kilka sekund zysku w wodzie znika w pierwszych minutach roweru. Zwłaszcza gdy wyjdziesz na brzeg zakwaszony i bez tchu. Dlatego doświadczeni amatorzy traktują pływanie jak transport na start roweru i biegu, bo dopiero tam rozstrzyga się triathlon.
Kontrola nie oznacza odpuszczania. Chodzi o tempo, które utrzymasz bez paniki, a więc takie, przy którym oddech zostaje pod Twoją kontrolą. W praktyce to ono decyduje, w jakim stanie wbiegniesz do strefy zmian.
Pierwsze 200 metrów: przetrwać chaos
Start bywa najtrudniejszym momentem całego dnia. Wysoki puls, las machających rąk, woda w twarz i mało okazji na oddech. Ciało domaga się wtedy większej prędkości, choć potrzebuje dokładnie odwrotnego ruchu.
Plan na pierwsze 200 m jest prosty: oddychaj częściej, niż czujesz potrzebę, i płyń wolniej, niż chcesz. Daj sobie dwie, trzy minuty na uspokojenie tętna. Dopiero gdy oddech się ułoży, stopniowo dokładaj tempo. Zawodnicy, którzy wystrzeliwują z pełną mocą, częściej zwalniają w drugiej połowie. Wychodzą też z wody bardziej zmęczeni niż ci, którzy zaczęli spokojnie.
Pozycja na starcie: ustaw się z głową
Najprostszy sposób na uniknięcie kotła to ustawić się z boku linii startu. Bierzesz wtedy kurs na pierwszą boję z krawędzi stawki. Wydaje się, że nadłożysz drogi, jednak na typowej trasie różnica wychodzi niewielka. W zamian płyniesz w wolnej wodzie, bez łokci w żebrach.
Jeśli czujesz się pewnie i potrafisz jechać na nogach innych, ustaw się bliżej środka. Kiedy jednak start Cię stresuje, zostań przy boku.
Tempo i rytm: zmieniaj biegi
Pacing na pływaniu nie jest jednym stałym tempem od boi do boi. Chodzi raczej o zmianę biegów: mocniej na starcie i przy nawrotach, spokojniej na prostych odcinkach. Rytm ruchów ramion, czyli stroke rate, dopasowujesz do warunków. Przy fali skracasz i przyspieszasz pociągnięcie, natomiast na gładkiej wodzie je wydłużasz.
Najlepszym punktem odniesienia jest CSS, czyli critical swim speed. To próg pływacki, który wyznaczasz na basenie. Trzymaj tempo bliskie CSS albo nieco wolniejsze, dzięki czemu nie wyrzucisz całej energii w pierwszej ćwiartce. Jeśli nie znasz swoich liczb, zacznij od wyznaczenia progu pływackiego.
Praktyczne wnioski na najbliższy start
- Pierwsze 200 m wolniej i z częstszym oddechem, niż podpowiada adrenalina.
- Pozycja z boku, jeżeli start bywa dla Ciebie źródłem stresu.
- Tempo bliskie CSS zamiast płynięcia na czuja.
Pływanie ma Cię dowieźć do roweru w jednym kawałku, a nie zostawić bez sił przed właściwą częścią wyścigu.