Triathlon w ostatnim tygodniu znów nie dał nam odpocząć. Rekordy na pełnym dystansie, europejskie medale Polaków, upał skracający trasę w Banyoles, powrót WTCS do Londynu po 11 latach i technologiczna bomba: Garmin przejmuje TrainingPeaks oraz TrainHeroic. Do tego krajowe ściganie w Rawie Mazowieckiej i Starachowicach. Oto najważniejsze wydarzenia tygodnia w triathlonie.
1. Van Riel i Findlay rozbili IRONMAN Lake Placid
IRONMAN Lake Placid miał być trudny, klasyczny i niewdzięczny. Był. Ale Marten Van Riel i Paula Findlay najwyraźniej nie dostali tej notatki.
Belg wygrał w czasie 7:41:57, poprawiając rekord trasy o ponad osiem minut i dokładając do tego najszybszy maraton w historii tej imprezy. To jego pierwsze pełnodystansowe zwycięstwo IRONMAN i bardzo mocny sygnał przed walką o najważniejsze cele sezonu.
U kobiet Paula Findlay zaliczyła debiut marzeń: pierwszy start na pełnym dystansie, zwycięstwo w 8:47:43 i nowy rekord odcinka kolarskiego 4:50:26. To nie był kobiecy rekord całej trasy, ale w kontekście debiutu i trudnego Lake Placid wygląda to jak występ z kategorii „proszę przewinąć i obejrzeć jeszcze raz”.
2. Banyoles gotowało zawodników. Bieg skrócony do 14 km
Mistrzostwa Europy Multisport w Banyoles zakończyły się w warunkach, które bardziej przypominały walkę z pogodą niż klasyczne ściganie na średnim dystansie.
Organizatorzy skrócili etap biegowy z 21 do 14 km ze względu na wysokie temperatury i bezpieczeństwo zawodników. Finalnie trasa miała 1,9 km pływania, 83 km roweru bez draftingu i 14 km biegu.
W elicie wygrali Mikel Arrasate Larrea oraz Marta Bernardi. Decyzja o skróceniu trasy była oficjalnie komunikowana przed startem, więc nie ma tu pola do domysłów: zdrowie zawodników wygrało z tabelką dystansów.
3. Martin Dobkowski mistrzem Europy Age-Group
Polski akcent w Banyoles? I to złoty.
Martin Dobkowski wygrał kategorię M30-34 na dystansie średnim z czasem 3:40:40, zajmując przy tym 4. miejsce open wśród zawodników age-group.
To dokładnie ten rodzaj wyniku, który warto wyciągać w tygodniowych podsumowaniach. Nie tylko elita PRO, nie tylko wielkie nazwiska, ale też polscy amatorzy, którzy jadą na mistrzowską imprezę i wracają z medalem.
4. Garmin kupuje TrainingPeaks i TrainHeroic
To najważniejszy news technologiczny tygodnia w świecie sportów wytrzymałościowych.
Garmin 22 lipca 2026 roku oficjalnie ogłosił przejęcie TrainingPeaks i TrainHeroic od Peaksware Holdings. Szczegółów finansowych transakcji nie ujawniono, ale wiadomo, że około 120 pracowników z Louisville w Kolorado dołącza do Garmina.
Co to oznacza dla triathlonisty? Na dziś: nic natychmiastowego do klikania w ustawieniach. Strategicznie to jednak potężny ruch. Garmin bierze pod dach platformę, z której korzystają trenerzy i zawodnicy endurance, oraz narzędzie mocno osadzone w treningu siłowym.
Pytanie nie brzmi już „czy Garmin będzie rozwijał coaching”, tylko jak głęboko zintegruje trening, analizę danych i plany treningowe w swoim ekosystemie.
5. WTCS wróciło do Londynu po 11 latach
Londyn znów dostał wyścig z najwyższej półki. World Triathlon Championship Series wróciło do stolicy Wielkiej Brytanii po 11 latach, jako część weekendu London T100.
Rywalizacja odbyła się na sprinterskim dystansie: 750 m pływania, 20 km roweru i 5 km biegu.
U mężczyzn Matthew Hauser ograł Vasco Vilaçę i wygrał w czasie 50:28. Podium uzupełnił Csongor Lehmann. U kobiet Cassandre Beaugrand pokazała biegową klasę i zwyciężyła w 56:06 przed Lisą Tertsch i Tildą Månsson.
Alex Yee był dopiero 14., ale przy takim ściganiu i tak było co oglądać.
6. Hayden Wilde wypada z Londynu
Zanim Londyn ruszył, stawka straciła jedno z najgorętszych nazwisk.
Hayden Wilde wycofał się z WTCS London po badaniu MRI, które wykazało stan zapalny wokół płuc. Nowozelandczyk tłumaczył, że to może wyjaśniać jego nierówną dyspozycję na treningach.
W skrócie: szkoda widowiska, ale dobra decyzja sportowca. Przy takim sezonie i takich celach nie ma sensu udawać, że płuca to detal.
7. Garmin Triathlon Tour Rawa Mazowiecka: krajowe ściganie w centrum sezonu
Podczas gdy świat patrzył na Londyn, w Polsce Garmin Triathlon Tour wjechał do Rawy Mazowieckiej.
Zawody odbyły się 26 lipca 2026 roku nad Zalewem Tatar, z dystansami 1/8, 1/4 i 1/2 Ironmana oraz startami Garmin Junior.
To jeden z tych punktów sezonu, gdzie amatorski triathlon pokazuje prawdziwą skalę: nie nagłówki z wielkimi nazwiskami, tylko setki zawodników, rowery w strefie zmian i klasyczne pytanie: „czy ja naprawdę dobrze policzyłem żele?”.
8. Starachowice rozdały medale w cross triathlonie
Terenowcy też mieli swoje święto.
25 lipca 2026 roku w Starachowicach odbył się iSandS Cross Triathlon Tour, połączony z Mistrzostwami Polski w Cross Triathlonie i TRI POP CUP.
Sprintowa formuła, Zalew Lubianka, rower poza gładkim asfaltem i bieg w terenie: to zupełnie inny smak triathlonu. Mniej watowej sterylności, więcej walki z trasą. I bardzo dobrze, bo polski kalendarz potrzebuje takich startów równie mocno jak szybkich połówkowych autostrad.
9. Canyon Speedmax Laidlowa trafia do sprzedaży
Sam Laidlow wygrał Challenge Roth w czasie 7:21:04 na nowym Canyon Speedmax CFR, bijąc najlepszy wynik na dystansie iron-distance. Kilka dni później Canyon oficjalnie wypuścił nowego Speedmaxa do sprzedaży.
Nowa konstrukcja opiera się na systemie AeroID i ma przenieść część „pro-level” dopasowania aerodynamicznego do rowerów dostępnych dla klientów.
Oczywiście z dopiskiem: portfel może zapłakać szybciej niż nogi na drugim podjeździe.
10. RaceRanger pokazuje, że dane mogą zmieniać ściganie
Challenge Roth opublikowało dane RaceRanger i liczby są konkretne.
Średni czas nielegalnej jazdy w strefie draftingu spadł z 2:40 w 2025 roku do 1:15 w 2026 roku. To spadek o 53%, mimo że strefę u zawodników PRO zwiększono z 12 do 20 metrów.
To może być jeden z ważniejszych kierunków dla długiego dystansu: mniej kłótni po wyścigu, więcej twardych danych. Sędzia dalej jest potrzebny, ale telemetryka zaczyna robić to, czego oko z motocykla nie zawsze dopilnuje.
Podsumowanie tygodnia
Ten tydzień miał wszystko: rekordy, upał, polskie medale, technologiczne przejęcie i powrót Londynu do WTCS. A najlepsze jest to, że sezon wcale nie wygląda, jakby miał zwalniać.