Sophie Evans nie zamyka drzwi do igrzysk w Los Angeles 2028. Brytyjka wróciła w 2026 roku po rocznej przerwie macierzyńskiej, z akcentem na T100 oraz dystans 70.3. W rozmowie z TRI247 przyznała jednak, że przyciąganie igrzysk wciąż działa, choć sama nie wie, czy wystarczy go na kolejne podejście.
Po Paryżu poczucie krzywdy, ale nie koniec kariery
Evans, wcześniej Coldwell, nie pojechała na igrzyska w Paryżu w 2024 roku. Powołanie dostała Kate Waugh, mimo że w rankingu olimpijskim Coldwell plasowała się wyżej. Brytyjka złożyła odwołanie, powołując się między innymi na lepszy wynik w priorytetowym wyścigu WTCS Cagliari.
Tokio 2020 też przeszło jej koło nosa, ponieważ pojechała tam wyłącznie jako rezerwowa. Dwa olimpijskie cykle, dwa razy ten sam ból. O selekcji do Paryża mówi zresztą do dziś jednoznacznie, że była błędna.
Mimo to w rozmowie z TRI247 nie zamyka tematu igrzysk. „Przyciąganie igrzysk wciąż tam jest” – powiedziała. Dodała przy tym, że nie wie, czy to jej wystarczy ani czy będzie wystarczająco dobra, żeby próbować się zakwalifikować.
Powrót po macierzyństwie i nowy kierunek
Sophie urodziła córkę Phoebe i wyłączyła się z rywalizacji na cały sezon. Wróciła startem w World Triathlon Cup Lanzarote, gdzie zajęła piąte miejsce. Formy zatem nie zgubiła.
Plan na sezon ułożyła jednak inaczej niż przed Paryżem, ponieważ postawiła na T100 oraz serię IRONMAN 70.3. To pragmatyczna kalkulacja. Wyścigi długodystansowe oferują większe nagrody finansowe, dłuższe okno startowe i mniej brutalną walkę o pojedyncze sekundy w drafcie. Dla młodej mamy żonglującej macierzyństwem i treningiem to logika, której WTCS nie zapewni.
Czy LA28 to wciąż realna opcja
Evans nie owija w bawełnę. Była szczera ze sponsorami i z British Triathlon, a wszyscy wiedzą, w którą stronę patrzy. Sama nie postawiła jednak jeszcze kropki.
Kluczem pozostaje system kwalifikacji. W Los Angeles wystartuje 55 kobiet i 55 mężczyzn, czyli łącznie 110 triathlonistów. Sam triathlon dostanie przy tym honor rozdania pierwszego medalu igrzysk. Rywalizacja kobiet odbędzie się 15 lipca 2028 na Venice Beach, dzień po ceremonii otwarcia. To pierwszy taki przywilej dla tej dyscypliny od debiutu w Sydney w 2000 roku.
Dla Evans powrót na krótki dystans oznaczałby chłodną kalkulację. Ile startów WTCS w kolejnych sezonach, w jakim oknie kwalifikacyjnym i jak pogodzić to z dystansem 70.3 oraz T100, które utrzymują budżet. Prosta ta decyzja nie jest.
Co to znaczy dla kibica
Brytyjska federacja i tak ma pod dostatkiem kandydatek. Beth Potter pozostaje fundamentem, a za nią ustawia się długa kolejka: Kate Waugh, Georgia Taylor-Brown, Olivia Mathias. Jeśli Evans wróci na krótki dystans, znowu pojawi się pytanie o kilka miejsc w kadrze przy większej liczbie chętnych.
Z perspektywy kibica to dobry problem do oglądania. Dla Sophie jest to natomiast potencjalna powtórka z lat 2021 i 2024, a mało kto jej tego życzy.
Co dalej
Najbliższe miesiące to dla Evans T100 i 70.3. Ewentualna decyzja o powrocie na ścieżkę olimpijską musiałaby zapaść, zanim ruszy okno kwalifikacyjne do LA28. Jeśli powie „tak”, British Triathlon czeka kolejna bitwa o miejsca w drużynie. Jeżeli powie „nie”, brytyjska kadra krótkiego dystansu straci jedną z najbardziej doświadczonych zawodniczek.