Lato, woda grzeje się do dwudziestu kilku stopni i nagle słyszysz w komunikacie: „pływanie bez pianki”. Połowa stawki załamuje ręce, ponieważ bez neoprenu czuje, że tonie. Część zawodników zakłada natomiast obcisły kombinezon bez grama wyporności i wyciąga z wody przewagę. To swimskin, a jeśli startujesz latem, warto wiedzieć, kiedy ma sens.
Pianka czy swimskin: decyduje termometr
Najważniejsze: o tym, co założysz, decyduje temperatura wody, a nie Twoje preferencje. W zawodach IRONMAN obowiązują twarde progi:
- Poniżej 16°C (60,8°F): pianka jest obowiązkowa dla wszystkich, także dla zawodowców.
- Do 24,5°C (76,1°F) włącznie: pianka dozwolona dla amatorów. Dla zawodowców limit jest niższy i wynosi 21,9°C / 71,5°F.
- Powyżej 24,5°C do 28,8°C (83,8°F): IRONMAN może dopuścić piankę, jednak tylko w osobnej, niesklasyfikowanej fali. Tracisz wtedy prawo do miejsc w kategorii oraz do slotów na mistrzostwa.
Powyżej tego pułapu pianka znika z gry. Wtedy wchodzi swimskin, ponieważ jego nikt nie zabrania w temperaturach, w których neopren jest już nielegalny. Zasada bywa podobna w innych cyklach: gdy woda jest zbyt ciepła na neopren, swimskin zwykle pozostaje dozwolony. Dokładne progi oraz samo dopuszczenie swimskinów sprawdź jednak zawsze w regulaminie konkretnych zawodów.
Czym właściwie jest swimskin
Swimskin to obcisły, tekstylny kombinezon bez wyporności, zakładany na strój startowy (trisuit). Nie ma w nim neoprenu, więc nie unosi Cię na wodzie jak pianka. Zamiast tego działa inaczej: kompresuje ciało i tworzy gładką, hydrodynamiczną powierzchnię, która ślizga się przez wodę z minimalnym oporem.
Łatwo o pomyłkę, więc jedno rozróżnienie: swimskin to nie to samo co trisuit. W trisuicie ścigasz cały triathlon i zostaje on na Tobie do mety. Swimskin jest natomiast wierzchnią warstwą, którą zakładasz na trisuit tuż przed pływaniem, a ściągasz w strefie zmian, zanim wsiądziesz na rower. Pracuje więc tylko na odcinku pływackim.
Typowy krój to wersja bez rękawów albo z krótkim rękawem, sięgająca do kolan, z zamkiem z tyłu, żeby z przodu nic nie zwiększało oporu. W praktyce dostajesz dwie rzeczy: mniejszy opór czołowy oraz spięcie sylwetki w bardziej opływową pozycję.
Najważniejsza różnica brzmi tak: pianka daje wyporność, swimskin daje opływowość. To nie są zamienniki. Pianka ratuje słabszych pływaków, ponieważ podnosi nogi i biodra. Swimskin bioder nie podniesie, więc słabej pozycji w wodzie sam nie naprawi.
Komu się opłaca
Swimskin to sprzęt do konkretnych sytuacji, nie zakup „bo wypada”:
- Startujesz latem na ciepłej wodzie. Jeśli Twoje cele to lipcowo-sierpniowe zawody, gdzie pianka bywa zakazana, swimskin to realna przewaga nad startem w samym trisuicie.
- Masz przyzwoitą technikę. Im lepiej leżysz w wodzie, tym więcej swimskin Ci da. Słaby pływak najpierw powinien zainwestować w technikę, nie w strój.
- Walczysz o sekundy. Na krótkim pływaniu różnica bywa niewielka. Im dłuższy dystans, tym bardziej opływowość się sumuje.
Jeśli pływasz raz w tygodniu dla zaliczenia, swimskin nie zrobi z Ciebie rakiety. Pieniądze lepiej wydać wtedy na trening, a gdy woda na to pozwala, na dobrą piankę.
Na co zwrócić uwagę przy zakupie
Przymierz przed startem, a nie w dniu zawodów. Swimskin ma być ciasny, ponieważ to nie błąd kroju, tylko sens produktu. Za luźny łapie wodę i niszczy cały efekt. Sprawdź też, czy zamek z tyłu da się zapiąć i rozpiąć samodzielnie: na mokro, w pośpiechu i z adrenaliną. Wreszcie upewnij się, że regulamin Twoich zawodów w ogóle dopuszcza swimskiny, bo nie każdy organizator je przewiduje.
Dedykowane swimskiny robią między innymi Roka, Zone3, HUUB i Sailfish. Ceny konkretnych modeli sprawdź w sklepach przed zakupem, ponieważ rozpiętość w tej kategorii jest spora.
Podsumowanie
Swimskin nie zastąpi pianki, ponieważ działa w zupełnie innej sytuacji. Pianka to wyporność na zimną wodę, natomiast swimskin to opływowość na ciepłą, gdy neopren jest poza grą. Jeśli Twój sezon to letnie starty, warto mieć go w torbie obok pianki. Gdy natomiast dopiero uczysz się leżeć w wodzie, najpierw technika, potem strój.