Przez lata poziom 100 był w Zwift sufitem. Dojeżdżałeś do niego i dalej jeździłeś donikąd, punktowo. W ramach aktualizacji wiosna/lato 2026 platforma zniosła ten limit na rowerze i podniosła pułap biegowy z 30 do 50 poziomu. Do tego dochodzi funkcja, która sama podpowiada Ci kolejny trening, i wyzwanie łączące jazdę na trenażerze z prawdziwą szosą.

Koniec sufitu na 100. poziomie

Od 29 kwietnia 2026 progresja rowerowa w Zwift nie ma górnej granicy. Po 100. poziomie nie czekają już żadne nowe stroje ani odblokowania, ale każdy kolejny poziom to wciąż 50 000 dropów (waluty w grze) do wydania na sprzęt w wirtualnym sklepie.

Zwift wprowadził też przyspieszone liczenie doświadczenia dla osób, które od dawna stały w miejscu na setce, mimo że dalej jeździły. Nadwyżka punktów jest przeliczana w tempie 4:1, więc awans nadrabia się szybciej, niż liczysz nowe kilometry. Biegacze dostali ten sam mechanizm w słabszej wersji, 2:1, i limit poziomów w górę z 30 do 50. Na razie bez nowych strojów za wyższe poziomy, sama liczba rośnie.

Dla triathlonisty, który zimą spędza w Zwift kilkanaście godzin miesięcznie, to nie jest kosmetyka. Dotychczas po dojechaniu do topu progresja przestawała cokolwiek znaczyć. Teraz licznik dalej się kręci, więc długie zimowe interwały na trenażerze znowu dają namacalny efekt uboczny poza samym TSS.

Next Up: Zwift sam podpowiada Ci trening

Druga duża zmiana to rekomendacje w aplikacji Zwift Companion. Karta Next Up podpowiada, co zrobić na kolejnej sesji: konkretny trening, Robopacer Ride albo trasę, na podstawie Twojej ostatniej historii jazd i biegów oraz celu tygodniowego, jeśli go ustawisz.

Jeśli podłączysz konto Garmina, Wahoo albo Hammerhead, rekomendacje uwzględniają też treningi zrobione poza aplikacją, na drodze, nie tylko na trenażerze. Zwift deklaruje, że dzięki temu system unika przetrenowania i potrafi zaproponować odpoczynek. To ma sens dla triathlonisty: Zwift przestaje patrzeć tylko na to, co widzi u siebie, i próbuje ocenić obciążenie całego tygodnia.

Wyzwanie Indoor Outdoor: cztery progi, nie jeden

Od 1 lipca do 30 września 2026 trwa Indoor Outdoor Challenge. Miksujesz trening na trenażerze w Zwift z aktywnościami na dworze, a kilometry sumują się do jednej puli. Warunek dla kilometrów z zewnątrz: konto Garmina, Wahoo lub Hammerhead połączone przez Companion.

Najważniejsze jest to, czego w komunikatach nie widać na pierwszy rzut oka. Nagrody są cztery, nie jedna:

PrógNagroda
250 km100 000 dropów
500 kmekskluzywna czapka i 20% zniżki na Maurten
750 km5000 XP
1000 kmstrój w grze i los na wyjazd na L’Étape du Tour de France 2027

Jeśli nie dowieziesz tysiąca kilometrów w kwartał, i tak warto policzyć. Zniżka na Maurten leci już przy 500 km, czyli przy jakichś 40 km tygodniowo. Nagroda główna to wyjazd na L’Étape 2027 z lotem, noclegiem i bonem 100 dolarów na Maurten, losowany wśród tych, którzy dobili do tysiąca.

Zapisywać się nie trzeba. Każdy z aktywną subskrypcją jest w wyzwaniu automatycznie.

Co to realnie zmienia w treningu

Żadna z tych funkcji nie zastąpi planu treningowego napisanego pod konkretny start, ale dla amatora balansującego pracę, rodzinę i treningi to konkretne ułatwienie w dwóch miejscach. Po pierwsze, koniec z „stoję w miejscu na 100. poziomie” jako demotywatorem do zimowych sesji. Po drugie, połączenie danych z zegarka z aplikacją do jazdy w domu w końcu daje jeden spójny obraz tygodnia zamiast dwóch osobnych logów.

Next Up jest świeży i na razie mamy o nim głównie relacje z bety, nie twarde dane o skuteczności. Nie wiadomo zwłaszcza, jak radzi sobie przy nietypowych planach, na przykład przy treningu pod pełny dystans z długimi blokami objętościowymi zamiast standardowej struktury 70.3. To funkcja ucząca się z Twojej historii, więc jej trafność będzie rosła razem z tym, jak regularnie z niej korzystasz.