Pływak wychodzi z wody i nie pamięta, jak do niej wszedł. Pyta towarzyszy o to samo co dwie minuty, choć odpowiedź już dostał. Jest przytomny, chodzi, mówi pełnymi zdaniami. Po kilku godzinach wszystko wraca, a w pamięci zostaje dziura.
Tak wygląda przejściowa amnezja globalna. W sierpniu 2026 roku w Sports Medicine ukazała się praca, która zebrała jedenaście takich relacji od osób pływających w otwartej wodzie.
Czym jest przejściowa amnezja globalna
Przede wszystkim opisy kliniczne są zgodne co do obrazu. Nagle znika zdolność tworzenia nowych wspomnień, dochodzi do tego częściowa utrata pamięci wstecznej i dezorientacja. Epizod trwa od godziny do doby, najczęściej od sześciu do ośmiu godzin, i nigdy nie przekracza 24 godzin.
Przez cały czas osoba pozostaje przytomna i potrafi wykonywać złożone czynności. Po epizodzie zostaje luka pamięciowa obejmująca jego czas. Zjawisko dotyczy najczęściej osób po pięćdziesiątce.
Wśród czynników wyzwalających wymienia się duży wysiłek fizyczny, silny stres, skrajne temperatury i zanurzenie w zimnej wodzie. Ten zestaw wygląda jak opis startu w otwartej wodzie.
Co zebrali autorzy
Zespół z uniwersytetów w Cumbrii i Bristolu dotarł do 11 brytyjskich pływaków: siedmiu kobiet i czterech mężczyzn. Rozmawiano także ze świadkami zdarzeń. Wywiady przeprowadzono między czerwcem a sierpniem 2025 roku.
Ponadto pytano o przebieg zdarzeń przed epizodem, w jego trakcie i po nim. Zbierano też dane o nawykach pływackich i historii chorób.
Najczęściej wracały trzy objawy: splątanie, dezorientacja i powtarzanie tych samych pytań. To ostatnie jest w opisach klinicznych znakiem rozpoznawczym.
Czego ta praca nie rozstrzyga
Autorzy stawiają sprawę uczciwie. Większość badanych nie otrzymała formalnej diagnozy lekarskiej, więc nie da się wyciągnąć definitywnych wniosków.
Owszem, część objawów odbiegała od typowego obrazu. Mimo to relacje w większości odpowiadały kryteriom przejściowej amnezji globalnej. To praca jakościowa na jedenastu osobach, więc nie mówi nic o tym, jak często zjawisko występuje.
Autorzy piszą o tym wprost. Dowodów na związek pływania w otwartej wodzie z tym zjawiskiem jest wciąż niewiele. Ta praca dokłada do nich opisy przypadków, a nie liczby.
Dlaczego w wodzie to coś zupełnie innego
Otóż na lądzie taki epizod jest przerażający dla otoczenia, ale sam w sobie nie zagraża życiu. Objawy mijają samoistnie.
Natomiast w wodzie zmienia się wszystko. Osoba zdezorientowana, która nie pamięta, gdzie jest i w którą stronę płynęła, zostaje sama na otwartym akwenie. Autorzy wskazują ten właśnie scenariusz jako główne ryzyko opisywanego zjawiska.
Stąd zalecenia, które i tak obowiązują w otwartej wodzie, zyskują dodatkowe uzasadnienie.
- Nigdy w pojedynkę. Epizod rozpoznaje otoczenie, nie sam pływak, bo on nie ma jak zauważyć, że coś jest nie tak.
- Boja asekuracyjna i widoczny czepek. Dają punkt zaczepienia, gdy orientacja zawodzi.
- Ktoś na brzegu wie, gdzie płyniesz i kiedy wracasz. Przy dezorientacji to jedyna informacja, której pływak nie musi pamiętać.
- Nagła utrata pamięci to powód do wezwania pomocy. Objawy wyglądają podobnie jak udar albo napad padaczkowy, a tego nie rozstrzyga się na brzegu.
Osobną kategorią jest sam szok zimnej wody, który działa w pierwszych sekundach po wejściu. Opisuje to tekst o nagłych zdarzeniach na pływaniu w triathlonie.