Jan Frodeno przebiegł maraton w Berlinie w 2:23:33. Zakładał 2:25:00, więc zszedł poniżej własnego celu o 1:27. To był jego pierwszy start w wielkim maratonie miejskim. W niedzielę 27 września na starcie stanęło około 56 tysięcy biegaczy.
Równe tempo od pierwszego kilometra
Przede wszystkim splity wyglądają jak plan z kalkulatora. 5 km w 17:06, 10 km w 34:07, półmetek w 1:12:03. Między 20. a 40. kilometrem nie było większych wahań. Każdy pięciokilometrowy odcinek zamykał się w okolicach 17 minut.
Druga połowa zajęła 1:11:30, czyli była 33 sekundy szybsza od pierwszej. Ostatnie 2,195 km pokonał w 7:22. Średnio wychodzi nieco ponad 3:24 min/km.
Wynik na tle stawki
Frodeno zajął 127. miejsce w klasyfikacji generalnej i 117. wśród mężczyzn. W swojej kategorii wiekowej był trzeci.
Tymczasem z przodu wygrał Etiopczyk Guye Adola w 2:02:50, poprawiając własny rekord życiowy. To jego drugi tytuł w Berlinie po zwycięstwie w 2021 roku. Drugi był Gemechu Dida Diriba (2:03:19), trzeci Tanzańczyk Gabriel Geay (2:03:59).
Wśród kobiet wygrała Tigst Assefa z czasem 2:11:04. To nowy rekord trasy i trzeci wynik w historii. Ostatnie dwa kilometry pokonała wyraźnie kulejąc po kontuzji.
Najdłuższy bieg w życiu, miesiąc wcześniej
Berlin nie był jedynym trudnym wysiłkiem Frodeno tego lata. Miesiąc wcześniej wystartował w OCC, biegu górskim wokół Mont Blanc: 61,4 km i 3342 m przewyższenia. To był najdłuższy bieg w jego życiu.
Ostatecznie skończył w 6:31:55 na 58. miejscu, a w kategorii M45-49 wygrał z przewagą 24 minut i 55 sekund. Szczegóły tamtego startu opisuje osobna relacja z OCC.
Po tamtym starcie mówił o kompletnym wyczerpaniu i o tym, że na wysokości był bliski omdlenia. Doceniał za to, że mógł się ścigać bez pilnowania czasu i bez gonienia rywali.
Czego uczy ten rozkład sił
Po Berlinie Frodeno zaznaczył, że na trasie nie natrafił na ścianę. Przy pierwszym maratonie miejskim i niecały miesiąc po biegu górskim na 61 km to więcej niż szczegół.
Natomiast mechanizm jest prosty. Najtrudniej utrzymać równe tempo na początku, kiedy wszystko wydaje się łatwe. Frodeno przez 40 kilometrów nie odbiegł od zaplanowanego tempa o więcej niż kilka sekund na kilometr. Nagrodę za to zainkasował na ostatniej dziesiątce.