Na targach Eurobike 2026 we Frankfurcie Canyon pokazał coś, co wygląda jak rower z innego dziesięciolecia. Canyon Predict to prototyp, koncept, którego nie kupisz, ale założenie jest poważne: rower, który ma „widzieć to, czego Ty nie widzisz”. Radar, kamery, sztuczna inteligencja licząca bezpośrednio na urządzeniu i wyświetlacz wbudowany w kierownicę. Sprawdźmy, co tu jest realne, a co marketingiem.
Co to właściwie jest
Predict to według Canyona „inteligentna architektura systemowa” dla szosówki. Zamiast reagować po fakcie, system ma przewidywać zagrożenia, zanim je zauważysz. Robi to dzięki 360-stopniowej macierzy czujników: cztery kamery i cztery czujniki radaru (po trzy z przodu i po jednym z tyłu) plus rozproszone sensory, w tym wielowymiarowy czujnik ruchu umieszczony w piaście koła współtworzonej z DT Swiss.
Całość pakuje się w premium szosówkę z ekranem danych zintegrowanym z kierownicą. Rower potrafi też połączyć się z kaskiem rozszerzonej rzeczywistości Stingr Smart, z opuszczaną szybką i ekranem wyświetlającym dane. Brzmi jak HUD z myśliwca, a nie z grupy szosowej.
Edge AI, czyli mózg na rowerze
Najciekawszy technicznie element to sposób liczenia. Zamiast wysyłać dane do chmury, co oznacza opóźnienie i pytania o prywatność, Predict przetwarza wszystko lokalnie, na rowerze, w technologii Edge AI. Dzięki temu decyzje zapadają natychmiast, bez zależności od internetu i bez wysyłania Twojej trasy na cudze serwery.
System łączy obraz z kamer, sygnały radaru i dane o Twojej własnej jeździe, prędkość, skręt kierownicy, stabilność. Na tej podstawie buduje model sytuacji, przewiduje tory ruchu Twój i obiektów wokół, przypisuje im oceny ryzyka i komunikuje je przez światła kierunkowe, wibracje (haptykę) i wskazówki na wyświetlaczu.
Jest nawet element sprzętowej interwencji: w sytuacji krytycznej system może zdalnie schować sztycę (dropper post), obniżając Twój środek ciężkości i poprawiając stabilność, zanim dojdzie do upadku. To już nie alert, to działanie.
Dlaczego Canyon w ogóle to robi
Bezpieczeństwo. Canyon przytacza twarde liczby. Według niemieckiego urzędu statystycznego (Destatis) co szósta osoba (16,4%) zabita na niemieckich drogach w 2025 roku to rowerzysta, a w porównaniu z 2015 rokiem liczba zabitych kolarzy wzrosła o ponad 20%. Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) podaje, że w 2024 roku na drogach UE zginęło 1926 rowerzystów, a 65% śmiertelnych wypadków to zderzenia z pojazdami silnikowymi.
Szef designu Canyona Fedja Delic ujął to tak: auta stały się bezpieczniejsze, a jazda rowerem po drodze, chyba bardziej niebezpieczna niż kiedykolwiek. Dorzucił to Mazen Jrab, odpowiedzialny za sprzęt IoT: „kolarstwo szosowe potrzebuje rewolucji w bezpieczeństwie”. Marketingowo gładkie, ale dane stoją za tezą.
Co z tego ma triathlonista
Tu jest haczyk: Predict to koncept dla szosy, a Canyon na razie nie zapowiada wersji czasowej ani triathlonowej. Ale przełóż logikę systemu na pozycję aero. Na czasówce masz ograniczone pole widzenia, głowa nisko, wzrok do przodu, ruch w lusterko praktycznie zerowy. Różnica prędkości między Tobą na rozpędzonej czasówce a samochodem bywa ogromna, a czas na reakcję, ułamek sekundy.
Radar z tyłu roweru to dziś już standard (choćby Garmin Varia). Ale Predict idzie dalej: dokłada przewidywanie i podpowiedzi w polu widzenia. Dla samotnego zawodnika trenującego po polskich drogach taka warstwa świadomości byłaby bezcenna. To kierunek, nie produkt, ale kierunek sensowny.
Werdykt
Predict to prototyp, nie premiera. Nie ma ceny, nie ma daty, nie wiesz, ile z tego trafi kiedykolwiek do sklepu. Canyon zapowiedział jedynie, że wyjaśni, „jak i kiedy” te rozwiązania mogą stać się powszechne. Traktuj to jak zapowiedź kierunku rozwoju, a nie sprzęt do koszyka.
Ale to dobra zapowiedź. Radar z prawdziwym przewidywaniem zagrożeń, liczenie lokalnie zamiast w chmurze i interwencja sprzętowa zamiast samego pikania, jeśli choć część z tego zejdzie do realnych rowerów w najbliższych latach, jazda po ruchliwych drogach zrobi się bezpieczniejsza. A o to w tym wszystkim chodzi.