Ekonomia biegu mówi, ile energii kosztuje utrzymanie danej prędkości. Przy dwóch zawodniczkach z tym samym pułapem tlenowym szybsza będzie ta, która biegnie taniej.

Praca opublikowana we wrześniu 2026 roku w Clinics sprawdziła, co ekonomię biegu u kobiet przewiduje. Wynik zaskakuje głównie tym, co z tej listy wypadło.

Jak to zmierzono

Do badania weszło 61 biegaczek amatorek w wieku od 20 do 60 lat, startujących na długich dystansach. Autorzy pochodzą z uczelni w São Paulo, Goiânii i Vitórii oraz z Uniwersytetu w Zurychu.

Przede wszystkim ekonomię biegu wyrażono jako koszt energetyczny. Do tego zmierzono osiem parametrów. Cztery opisywały zawodniczkę: wiek, staż treningowy, gibkość kończyn dolnych i masę beztłuszczową. Pozostałe cztery to procent tkanki tłuszczowej, pułap tlenowy, moment szczytowy prostowników kolana i maksymalna prędkość tlenowa.

Co się z ekonomią wiązało

Otóż cztery parametry dały widoczny związek z kosztem energetycznym biegu.

  • Procent tkanki tłuszczowej: r = 0,629 (p < 0,001). Im wyższy, tym bieg droższy.
  • Maksymalna prędkość tlenowa: r = minus 0,516 (p < 0,001). Im wyższa, tym bieg tańszy.
  • Gibkość: r = minus 0,388 (p = 0,002).
  • Masa beztłuszczowa: r = minus 0,330 (p = 0,009).

Natomiast w modelu regresji ostały się dwa. Procent tkanki tłuszczowej i maksymalna prędkość tlenowa wyjaśniły razem 43,5 procent zmienności kosztu energetycznego. Przy czym prędkość tlenowa otarła się o przyjętą granicę statystyczną (p = 0,052), co autorzy sami zaznaczają.

Cztery rzeczy, które nie znaczyły nic

Najmocniejsza część tej pracy to lista zerowych wyników.

Pułap tlenowy nie przewidywał ekonomii biegu (r = minus 0,200, p = 0,121). Nie przewidywał jej też staż treningowy (r = minus 0,119). Tak samo wypadły wiek (r = 0,017) i siła prostowników kolana (r = minus 0,026).

Zwłaszcza liczba przy wieku zasługuje na osobną uwagę. Korelacja 0,017 oznacza, że w grupie od 20 do 60 lat wiek nie mówił o koszcie biegu zupełnie nic.

Podobnie zresztą ze stażem. Dziesięć lat biegania samo z siebie nie czyniło kroku tańszym, jeśli nie szło za tym nic innego.

Gibkość przeciw utartej tezie

Jeden wynik warto czytać ostrożnie. W literaturze o ekonomii biegu częściej pojawia się teza odwrotna: sztywniejsze mięśnie i ścięgna lepiej magazynują energię sprężystą, więc biegną taniej.

Tymczasem tutaj wyszło inaczej. Wyższa gibkość kończyn dolnych szła w parze z niższym kosztem energetycznym. To korelacja z jednego badania na 61 osobach, a nie rozstrzygnięcie sporu.

Co z tego wynika praktycznie

Zatem autorzy ciągną wniosek w stronę składu ciała i wydolności tlenowej, a nie w stronę samej objętości biegania.

Dla zawodniczki, która utknęła na jednym tempie, kolejne kilometry nie są więc oczywistą odpowiedzią. Z tych danych wynika raczej praca nad składem ciała i nad prędkością, przy której organizm osiąga pułap tlenowy.

Warto dodać, że ekonomia biegu nie jest wielkością stałą. Zmienia się wraz z narastającym zmęczeniem, co opisuje tekst o odporności na zmęczenie.

Granice tego badania

Sześćdziesiąt jeden osób to przyzwoita próba jak na pomiary laboratoryjne, ale wciąż jedna grupa i jedno badanie przekrojowe.

Ponadto korelacja nie mówi o kierunku zależności. Niższy procent tkanki tłuszczowej mógł poprawiać ekonomię, ale mógł też być skutkiem innego treningu, który tę ekonomię poprawiał osobno. Badanie dotyczy wyłącznie kobiet i wyłącznie amatorek, więc nie przenosi się automatycznie na zawodniczki wyczynowe.