Nawodnienie w triathlonie to wciąż loteria. Większość z nas nie wie, ile dokładnie traci płynów i sodu z potem, więc jedzie na ogólnikowych poradach — a potem wysiada w upale, łapie skurcze i traci waty na ostatnich kilometrach roweru. FLOWBIO obiecuje zamienić to zgadywanie w dane. To czujnik, który analizuje Twój pot w trakcie treningu i mówi, co realnie tracisz.

Co właściwie mierzy

FLOWBIO mierzy dwie rzeczy: tempo utraty płynów oraz utratę sodu. Czujnik łapie pot przez maleńki kanał, wykorzystując ciśnienie wytwarzane przez Twoje gruczoły potowe — i tu ważna informacja: nie ma igły. To zasadnicza różnica wobec nieistniejącego już Supersapiens, który wkłuwał się w skórę. Lekki moduł (ok. 10 g) montujesz na pasku piersiowym i odczyt aktualizuje się co kilka sekund.

Dane lądują w aplikacji FLOWBIO, gdzie autorski silnik AHi (Advanced Hydration Intelligence) łączy je z intensywnością i temperaturą otoczenia, a następnie wypluwa konkretny plan: ile pić, kiedy i dlaczego. Z poziomu „mam nadzieję, że wziąłem dość elektrolitów” przeskakujesz na „wiem, ile sodu zgubię na 70.3 w 30 stopniach”.

-819×1024.webp” alt=”” class=”wp-image-18036″/>

Czy to działa — twarde liczby

Producent nie chowa się za marketingiem i opublikował niezależną, recenzowaną walidację w czasopiśmie Frontiers in Physiology (2025). Badanie porównało czujnik z laboratoryjnymi metodami referencyjnymi — ważeniem ciała dla utraty płynów oraz fotometrią płomieniową i analizatorem L’Aqua Twin dla sodu. Zespół prowadził David Bandiera, a pracę firmował m.in. Yannis Pitsiladis; badania realizowano na Uniwersytecie Rzymskim Foro Italico i w CREPS Montpellier.

Co z dokładnością? W warunkach laboratoryjnych FLOWBIO deklaruje 90% trafności. W terenie — do 83% dla sodu (różnica nawet 180 mg, czyli 6 razy mniej niż szczypta soli) i 73% dla płynów (różnica do 250 ml). To nie jest laboratoryjna perfekcja, ale dla amatora planującego strategię picia na długi dystans — przeskok jakościowy względem ogólnych tabel.

Współpraca ze sprzętem i bateria

Tu jest najświeższa nowość. Strumień danych na żywo do licznika Wahoo rusza pod koniec czerwca 2026 — zobaczysz utratę potu wprost na ekranie roweru w trakcie jazdy. Podgląd w czasie rzeczywistym na zegarkach i licznikach Garmin jest w wewnętrznych testach i ma trafić do bety późnym latem. Docelowo FLOWBIO współpracuje z Garmin, Wahoo, COROS i Zwift.

Bateria to mocna strona: ponad 100 godzin pracy, ładowanie przez USB-C. Czujnik jest wielorazowy, bez jednorazowych wkładów i bez dodatkowych subskrypcji — płacisz raz.

ParametrFLOWBIO
MierzyUtrata płynów + sodu z potu
MontażNa pasku piersiowym, ok. 10 g
IgłaNie — pot zbierany kanałem
Bateria100+ h, USB-C
ŁącznośćGarmin, Wahoo, COROS, Zwift
Dane na żywo (Wahoo)Koniec czerwca 2026
Dane na żywo (Garmin)Beta późnym latem 2026

Ile kosztuje i dla kogo

Ceny zagraniczne to ok. £295–£379 / $399, co w Polsce z VAT daje orientacyjnie ok. 1500–1700 PLN (oficjalna cena u polskiego dystrybutora może się różnić). To wydatek z półki „poważny gadżet”, nie zachcianka. Ale jeśli ścigasz się na dystansach 70.3 i pełnym IRONMAN, walczysz z upałem albo regularnie łapiesz skurcze — spersonalizowana strategia sodu może być warta więcej niż kolejna para skarpet aero.

Dla kogo to nie jest? Dla kogoś, kto biega 40-minutowe treningi w chłodzie i nie ma problemów żołądkowych. Nawodnienie staje się krytyczne dopiero przy długim wysiłku i w cieple — i tam FLOWBIO ma sens.