Stajesz na starcie triathlonu i rozglądasz się. Facet, facet, facet, kobieta. Pippa Spencer i Kellie Branagan stanęły tak kilka razy za dużo i zamiast wzruszyć ramionami, wymyśliły akcję: doprowadzić jeden z wyścigów IRONMAN 70.3 do równego podziału płci na liście startowej. Wybrały Bolton i termin 6 czerwca 2027. IRONMAN powiedział „wchodzimy w to”.

Kto za tym stoi

Żadnych zawodowców. Spencer i Branagan to age-grouperki z północno-zachodniej Anglii, które same startują i same walczą o swoje wyniki. Grupę ForTheGirls założyły po tym, jak zaczęły zapraszać inne kobiety na wspólny rekonesans trasy w Bolton przed zawodami.

Pierwszy taki rekonesans wypadł w Międzynarodowy Dzień Kobiet. Przyjechało około 30 zawodniczek. To wystarczyło, żeby uznać, że jest na to zapotrzebowanie.

„Inspiracją było stanie na starcie i szok, jak mało jest tam kobiet, a jednocześnie duma, że się jest jedną z nich”, powiedziała Spencer w rozmowie z TRI247. „Zawsze czuć niewypowiedzianą solidarność między kobietami w triathlonie, taką cichą sieć wsparcia. Chcemy, żeby była głośniejsza i większa.”

Ile brakuje do 50:50

Tu liczby robią się bezlitosne. Według danych IRONMAN-a za 2025 rok na zawody IRONMAN i IRONMAN 70.3 zapisało się blisko 49 500 kobiet. To 22,5% całej globalnej stawki i wzrost o 7% rok do roku, czyli drugi najlepszy wynik w historii serii.

W rozbiciu na dystanse: kobiety to 17% startujących w pełnym IRONMAN-ie i 25% w IRONMAN 70.3. Czyli na dystansie połówkowym, tym, o który walczy ForTheGirls, mniej więcej co czwarta osoba na starcie jest kobietą.

Rośnie za to najmłodsza grupa. Zgłoszenia kobiet poniżej 30. roku życia poszły w górę o 36%, a w przedziale 25–29 lat o blisko 44%. Ogólny wzrost liczby zawodniczek IRONMAN podał jako 9% rok do roku. Po raz pierwszy w historii średni wiek zawodniczki w zawodach spod znaku M-Dot spadł poniżej 40 lat.

Sam IRONMAN podsumował to bez owijania: „Choć wciąż jest sporo do zrobienia, te kamienie milowe pokazują, jaka jest dynamika działań na rzecz większej dostępności triathlonu dla kobiet.”

Wieszak z damskimi ciuchami jako bariera wejścia

Spencer wskazuje na coś znacznie bardziej przyziemnego niż statystyka. „Jakiś czas temu weszłyśmy do bardzo znanego sklepu triathlonowego i znalazłyśmy jeden wieszak z damską odzieżą rowerową, schowany między kilkoma męskimi. To takie drobiazgi zniechęcają kobiety.”

Do tego dochodzą kluby. Większość grup treningowych jest zdominowana przez mężczyzn, więc początkująca zawodniczka nie ma się z kim utożsamić.

Dlaczego akurat Bolton

Prozaicznie: to ich lokalny wyścig. Obie tam startowały, znają trasę i mogą realnie pomóc debiutantkom przygotować się do dnia zawodów.

Ale Bolton ma też argumenty obiektywne. Pływanie w jeziorze zamiast w otwartym morzu, rower na zamkniętych drogach, gęsta siatka punktów odżywczych. Dla kogoś, kto pierwszy raz podchodzi do dystansu 70.3, to wyraźnie obniża próg wejścia.

Co z tego wynika dla Polski

Mechanizm, który opisują Spencer i Branagan, jest jednak uniwersalny i działa tak samo nad Wisłą: brak damskiego sprzętu w sklepach, męskie kluby, brak widocznych wzorców. Nic z tego nie wymaga zmiany regulaminu ani decyzji federacji. Wymaga tego, żeby ktoś zorganizował rekonesans trasy i zaprosił na niego dwadzieścia koleżanek.

Branagan ma dla wahających się jedną radę, zaskakująco praktyczną: „Jeśli nie wiesz, czy dasz radę, pojedź obejrzeć zawody. Na Instagramie widzisz samych zawodowców i szybkie age-groupy. Na miejscu zobaczysz, ile normalnych ludzi to robi, i pomyślisz: skoro oni, to ja też.”

ForTheGirls działa na razie głównie w Anglii, ale planuje webinary online dla początkujących. Kontakt prowadzą przez Instagram.