W cieniu zamku Kronborg — tego samego, w którym Szekspir osadził „Hamleta” — rozegrał się duński przystanek serii IRONMAN Pro Series. I nie było w nim żadnego „być albo nie być”. Marten Van Riel wygrał szósty wyścig 70.3 z sześciu w tym sezonie, a Kat Matthews odrobiła na biegu trzyminutową stratę, jakby to był luźny trucht. Niedziela 21 czerwca, dystans 1,9 km / 90 km / 21,1 km. Rozkładamy to na czynniki pierwsze.

Van Riel: rekord trasy i bilet do Nicei

Belg przyjechał do Elsinore po jedno: ostatnią szansę na kwalifikację do mistrzostw świata 70.3 w Nicei. Dowiózł ją w stylu, który nie pozostawił wątpliwości. Już w wodzie trzymał się czołówki, a na rowerze razem z gospodarzem Valdemarem Solokiem (DEN) rozbił rekord trasy — obaj kręcili niskie 1:58 na 90-kilometrowym odcinku rowerowym.

Na biegu Van Riel odjechał spokojnie i finiszował w 3:36:03, nowym rekordzie całego wyścigu, z przewagą 1:14 nad Solokiem (3:37:18). Trzeci był Simon Vlain (FRA, 3:39:00), który przebił się przez stawkę najszybszym biegiem dnia — 1:09:25. Czwarte miejsce zajął Jamie Riddle (RSA, 3:39:37), piąte Kristian Høgenhaug (DEN, 3:40:14).

Sześć startów 70.3 w sezonie, sześć zwycięstw. To nie passa — to dominacja. Dla amatora, który walczy o jeden życiowy wynik w roku, taki bilans brzmi jak science fiction. Ale pokazuje, jak wygląda forma zbudowana na latach konsekwentnej pracy.

Poz.ZawodnikKrajCzas
1Marten Van RielBEL3:36:03
2Valdemar SolokDEN3:37:18
3Simon VlainFRA3:39:00
4Jamie RiddleRSA3:39:37
5Kristian HøgenhaugDEN3:40:14

Matthews: lekcja biegania w wykonaniu mistrzyni

U kobiet rządziła Kat Matthews. Brytyjka po przebiciu opony na IRONMAN Texas straciła szansę na trzeci z rzędu triumf w klasyfikacji Pro Series (i premię 200 000 USD, którą zgarniała dwa ostatnie sezony). Dorzuciła więc do kalendarza dodatkowe 70.3 na dwa tygodnie przed swoim debiutem na Challenge Roth — i wzięła komplet 2500 punktów.

Po pływaniu była dopiero dziewiąta, ze stratą 1:48. Po rowerze deficyt urósł do prawie trzech minut. A potem zaczął się „show Kat”: na odrobienie całej straty potrzebowała zaledwie 8,4 km biegu. Resztę półmaratonu przebiegła, przybijając piątki kibicom, i mimo to dowiozła 1:16 na półmaratonie oraz zwycięstwo z przewagą 35 sekund.

Druga była Katrine Græsbøll Christensen (DEN, 4:03:33) — i to mimo kary 30 sekund w strefie zmian za odpięcie roweru przed zapięciem kasku. Trzecie miejsce zajęła Lena Meißner (GER, 4:04:55).

Poz.ZawodniczkaKrajCzas
1Kat MatthewsGBR4:02:57
2Katrine Græsbøll ChristensenDEN4:03:33
3Lena MeißnerGER4:04:55
4Audrey MerleFRA4:05:58
5Marta SanchezESP4:06:33

Czego uczy Cię ten wyścig

Dwa zwycięstwa, jedna lekcja: bieg po rowerze wygrywa półdystans. Van Riel i Matthews różnili się taktyką — on kontrolował z przodu, ona odrabiała z tyłu — ale oboje rozstrzygnęli wyścig nogami na ostatnim członie. Jeśli trenujesz pod 70.3, to przypomnienie, że rower to nie miejsce na bohaterstwo. Matthews „czuła się fatalnie na rowerze”, a i tak rozjechała stawkę na biegu, bo nie spaliła się wcześniej.

Druga rzecz: strefa zmian potrafi kosztować podium. Græsbøll Christensen straciła 30 sekund za kask — a przegrała o 35. W Twoim wyścigu age-group taka wpadka nie kończy się karą sędziego, ale sekundy stracone na nerwowej zmianie liczą się tak samo.

Co dalej

W Elsinore w grze były także sloty na mistrzostwa świata 70.3 w Nicei. Van Riel dopiął swoje, a u kobiet miejsca rozeszły się daleko w dół stawki. Sezon półdystansu wchodzi w decydującą fazę — a my będziemy go relacjonować na bieżąco.

A Ty jak rozkładasz siły na 70.3 — kontrolujesz z przodu jak Van Riel czy odrabiasz na biegu jak Matthews? Dawajcie znać w komentarzach.