World Triathlon wraca do Pekinu po piętnastu latach. W sobotę 17 października, na nowej trasie nad jeziorem Yanqi, z numerami jeden wystartują Gwen Jorgensen i Max Studer.

Gdzie, kiedy i w jakim formacie

Przede wszystkim ostatni raz najwyższa klasa World Triathlon gościła w Pekinie w 2011 roku. Teraz wraca impreza rangi Pucharu Świata, na zupełnie nowej trasie na północy miasta.

To dziesiąty przystanek cyklu w 2026 roku i pierwszy z czterech azjatyckich.

  • Pływanie: 1500 m w dwóch pętlach.
  • Rower: osiem pięciokilometrowych pętli na południe od zbiornika.
  • Bieg: 10 km w czterech okrążeniach.
  • Start mężczyzn: 9:00 czasu lokalnego, czyli 3:00 w Polsce.
  • Start kobiet: 12:15 czasu lokalnego, czyli 6:15 w Polsce.

Transmisja idzie na TriathlonLive.io.

Jorgensen z numerem jeden

Gwen Jorgensen startuje z numerem jeden, choć w rankingu światowym zajmuje dopiero 22. miejsce. Statystyki ten numer jednak uzasadniają.

Zatem od powrotu do startów w 2023 roku zebrała pięć zwycięstw, dwa srebra i jeden brąz. Nie zeszła przy tym z podium w ośmiu kolejnych wyścigach Pucharu Świata. Ostatnie zwycięstwo w Azji zaliczyła w Miyazaki w 2024 roku.

Ponadto formę potwierdziła miesiąc temu w Pontevedrze, gdzie pobiegła drugi najszybszy bieg na 10 km w stawce Championship Finals. Celem są teraz igrzyska w Los Angeles, trzecie w jej karierze.

Rywalkami będą między innymi Kate Waugh, Márta Kropkó, Nina Eim oraz Chinki Xinyu Lin i Anqi Huang.

Studer i jego bieg

Max Studer nosi numer jeden wśród mężczyzn. Szwajcar wraca po kontuzji, a i tak zbudował najmocniejszy argument sezonu, czyli dwa złota z rzędu w Weihai.

Konkretnie pod koniec sierpnia pobiegł tam 10 km w 29:24. Do tego dochodzi tytuł mistrza Europy z 2025 roku. Trzydziestolatek od Paryża startuje głównie w Chinach.

Natomiast kandydatów do przerwania tej passy nie brakuje. Alberto González wygrał Puchar Świata w Hongkongu w 2024 roku. Węgrzy wystawiają trójkę: Márka Dévaya, Gergely’ego Kissa i Mártona Kropkó. Z Japonii przyjeżdża Takumi Hojo, mistrz igrzysk azjatyckich, a Amerykanie liczą na Morgana Pearsona i Setha Ridera.

O co toczy się gra

Stawka wykracza poza samo zwycięstwo. Wygrany zgarnia 500 punktów do rankingu olimpijskiego, a każde kolejne miejsce dostaje o 7,5 procent mniej.

Otóż okno kwalifikacyjne do Los Angeles otworzyło się 18 maja 2026 roku i zamknie się 18 maja 2028. Dzieli się na dwa okresy, z granicą w maju 2027. Do rankingu liczy się dwanaście najlepszych wyników, przy czym nie więcej niż osiem z wyścigów krótszych niż dystans olimpijski.

Jest też twardy limit krajowy. Z jednego kraju pojedzie na igrzyska najwyżej trzech mężczyzn i trzy kobiety. Dla silnych reprezentacji każdy punkt zabrany rywalce liczy się więc podwójnie: raz w rankingu, raz w walce o miejsce w kadrze.

Co się zmieni od 2027 roku

Warto to wiedzieć, bo nazewnictwo się zmienia. WTCS zostanie przemianowane na T50 World Championship Tour, natomiast dzisiejsze Puchary Świata trafią do nowej Challenger Series, pomyślanej jako szczebel dojściowy do T50 i T100.

Ile punktów olimpijskich będą dawać wyścigi Challenger, nie zostało jeszcze ogłoszone.

Czego spodziewać się na trasie

Oczywiście trasa nad Yanqi Lake jest nowa dla całego pola, bo nikt wcześniej nie ścigał się na niej w zawodach tej rangi.

Osiem krótkich pętli rowerowych zwykle trzyma grupę razem i nie sprzyja solowej ucieczce. Przy czterech okrążeniach biegu to właśnie bieg powinien rozstrzygnąć wyścig, a nie rower. Dla Studera z jego 29:24 i dla Jorgensen z drugim czasem biegu z Pontevedry to dobra wiadomość.