Wydajesz tysiące na aero, karbon i skarpetki liczone w watach, a tracisz cenne sekundy, schylając się nad butami w strefie zmian. Elastyczne sznurowadła to najtańszy i najbardziej niedoceniany upgrade w całym triathlonie. Kilkadziesiąt złotych, pięć minut montażu i strefa T2 przestaje być miejscem, w którym walczysz z podwójną kokardą na drżących nogach.

Na czym polega sztuczka

Klasyczne sznurowadła wymagają dwóch rzeczy, których po zejściu z roweru masz najmniej: precyzji palców i cierpliwości. Elastyczne sznurowadła zamieniają zwykły but biegowy w model wsuwany. Zakładasz go jednym ruchem, a materiał sam dopasowuje się do stopy i trzyma napięcie przez cały bieg. Nie ma wiązania, nie ma schylania, nie ma ryzyka, że rozwiązana kokarda kosztuje Cię upadek na trasie.

W triathlonie to nie gadżet, to element wyposażenia, który powstał z myślą o tej dyscyplinie. Kilkanaście sekund w T2 brzmi jak drobiazg, ale w krótkim dystansie potrafi zdecydować o miejscu w wynikach. A w każdym dystansie oszczędza nerwów.

Dwa główne rodzaje

Na rynku dominują dwa rozwiązania, oba warte uwagi:

Sznurowadła z blokadą (sprężynka + stoper). Klasyczny system znany z Lock Laces, elastyczna linka przeciągnięta przez oczka i zaciśnięta plastikowym stoperem. Regulujesz napięcie raz, przy montażu, a potem tylko wsuwasz stopę. Lock Laces powstały pierwotnie z myślą o triatlonistach i do dziś są punktem odniesienia w tej kategorii. Zaleta: pełna kontrola nad napięciem. Wada: stoper trzeba schować, żeby nie obijał się o but.

Sznurowadła silikonowe (bez blokady). Krótkie silikonowe wstawki, które wpinasz w oczka zamiast tradycyjnej sznurówki, but staje się elastyczny na całej długości. Tak działa np. FREELACE TS z Decathlonu. Zaleta: minimalistyczny wygląd, zero zwisających elementów. Wada: mniejsza precyzja regulacji niż w systemie z blokadą.

Ile to kosztuje

Tu jest najlepsza wiadomość: to naprawdę tanie. Sznurowadła to zresztą tylko jeden z kilku punktów, w których ucieka czas, a resztę opisaliśmy w tekście o tym, gdzie naprawdę tracisz minutę w T1 i T2. Silikonowe FREELACE TS w Decathlonie kosztują 44,99 zł, i to komplet, który wystarcza na jedną parę butów. Sznurowadła z blokadą typu Lock Laces czy modele marek triathlonowych (np. ZONE3) mieszczą się w podobnym przedziale kilkudziesięciu złotych.

Dla porównania: za cenę jednego bidonu aero kupujesz rozwiązanie, które realnie skraca Ci strefę zmian i działa sezon za sezonem. Trudno o lepszy stosunek korzyści do wydatku w całym sporcie.

Jak dobrać i ustawić

Kilka konkretów, żeby nie zepsuć dobrego pomysłu złym montażem:

Ustaw napięcie na spokojnie, w domu, a nie pięć minut przed startem. Stopa ma być trzymana pewnie, ale bez ucisku, po zejściu z roweru puchnie, więc zostaw jej minimalny zapas. Przetestuj komplet na co najmniej jednym dłuższym biegu przed zawodami; but wsuwany zachowuje się inaczej niż zawiązany i chcesz to poczuć wcześniej. Jeśli używasz systemu z blokadą, przytnij nadmiar linki i schowaj stoper pod język buta, żeby nic się nie obijało.

I najważniejsze: to sprzęt startowy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby biegać na nim codziennie. Wygoda „wsuwam i biegnę” szybko się uzależnia.

Werdykt

Jeśli masz zrobić w tym sezonie jeden tani upgrade, zrób ten. Elastyczne sznurowadła nie dadzą Ci watów ani nie poprawią VO2max, ale odbierają strefie T2 jej najgłupszą stratę czasu i sporą dawkę stresu. Kilkadziesiąt złotych za spokój i kilkanaście sekund, bierz w ciemno.

Źródła: Decathlon.pl (FREELACE TS), materiały producentów (Lock Laces, ZONE3).