Garmin pokazał Enduro 4 niemal po cichu 6 października, a zamówienia ruszyły trzy dni później. W Polsce zegarek kosztuje 3869 zł, czyli tyle samo, co trójka w dniu premiery.
Za tę cenę dostajesz baterię, która z solarem w trybie smartwatch wytrzymuje do 90 dni. Cały zegarek z paskiem waży przy tym 66 gramów, mimo 51-milimetrowej koperty.
Specyfikacja pod długi dystans
Enduro 4 występuje w jednym rozmiarze koperty, 51 mm. Bezel jest tytanowy, szkło to Power Sapphire przepuszczające światło do solara, a obudowa powstała z polimeru wzmacnianego włóknem. Sama koperta waży 57 gramów.
Do tego dochodzi wodoszczelność 10 ATM, latarka LED ze światłem białym i czerwonym oraz 64 GB pamięci, czyli dwa razy więcej niż w Enduro 3. Pamięci RAM jest o połowę więcej.
Ile naprawdę wytrzymuje
- Tryb smartwatch: 36 dni bez solara, do 90 dni z solarem.
- Tryb oszczędny: do 92 dni bez solara, a z solarem Garmin podaje pracę bez ograniczenia.
- GPS w trybie rozszerzonym: 120 godzin bez solara, do 320 godzin z solarem.
Jeden warunek trzeba znać. Te liczby zakładają nasłonecznienie na poziomie 50 tysięcy luksów, a dla trybu smartwatch także trzy godziny dziennie na zewnątrz. W polskim listopadzie wyjdzie z tego zupełnie co innego.
Warto też zestawić to z realnym startem. Pełny IRONMAN to od 8 do 17 godzin aktywności. Enduro 4 mierzy się więc z czasem, który ma sens dopiero przy Ultramanie, podwójnym czy potrójnym Ironmanie albo przy kilkudniowej wyprawie z GPS-em włączonym bez przerwy.
Co nowego względem trójki
Najpierw rzecz, o której producenci mówią niechętnie. Deklarowane czasy pracy baterii są takie same jak w Enduro 3. Zmiany siedzą gdzie indziej.
Triathlonistę mogą zainteresować przede wszystkim dwie funkcje. Pierwsza to Mixed Session Multisport, czyli jedna aktywność łącząca kilka dyscyplin bez ręcznego przełączania. Druga to tempo skorygowane o nachylenie terenu.
Doszły też strefy i krzywa staminy, pakiet do wiosłowania w pomieszczeniach z wyliczaniem VO2max, FTP i krzywej mocy, nowy widok perspektywiczny na mapach oraz funkcja Garmin Epic, grupująca wielodniowe aktywności w jedną całość.
Czego tu nie ma
Droższy Fenix 9 Pro oferuje kilka rzeczy, których w Enduro 4 nie znajdziesz. Są to połączenia telefoniczne z zegarka, komendy głosowe, tryb nurkowania i wiadomości satelitarne.
Jeśli któraś z nich jest dla Ciebie ważna, ten model jej nie zastąpi. To zegarek zoptymalizowany pod jedno kryterium, czyli baterię, kosztem reszty ekosystemu.
Dla kogo to ma sens
Nie kupuj Enduro 4, jeśli Twoim najdłuższym startem w roku jest pełny IRONMAN. Różnica między 36 a 90 dniami w trybie smartwatch nigdy wtedy nie wejdzie w grę. Za 3869 zł lepiej wyjdziesz na Forerunnerze albo na bazowym Fenix 9 z ekranem AMOLED.
Ma natomiast sens, jeśli startujesz w formatach wielodniowych albo jeździsz na obozy bez dostępu do ładowarki. Tam zegarek ma po prostu przeżyć dłużej niż Ty na szlaku.