Schodzisz z roweru po treningu zakładkowym. Stopy pulsują, a w nogach czujesz każdy kilometr. Sięgasz po klapki regeneracyjne, bo ktoś Ci powiedział, że każdy triathlonista musi je mieć. Problem w tym, że marketing tych produktów obiecuje więcej, niż nauka potwierdza.
Co producenci właściwie obiecują
OOFOS, lider kategorii, twierdzi, że jego opatentowana pianka absorbuje o 37% więcej wstrząsów niż tradycyjne materiały obuwnicze. Konstrukcja podeszwy ma z kolei redukować obciążenie stawu skokowego nawet o 20%. Brzmi konkretnie. To jednak dane z badania sfinansowanego przez samą markę i przeprowadzonego na Uniwersytecie Wirginii, a nie z niezależnej, recenzowanej publikacji. Nie znaczy to, że liczby są fałszywe. Znaczy tyle, że są materiałem marketingowym.
Co mówią niezależni eksperci
Dr Steven Neufeld, chirurg stopy i kostki, mówi wprost: nie ma solidnych badań naukowych pokazujących, że tego typu obuwie realnie coś zmienia. Dr Mark Cucuzzella z West Virginia University School of Medicine dodaje, że komfort może korelować z odczuwaną regeneracją, ale nie ma dowodu na związek przyczynowo-skutkowy. Częścią problemu jest to, że regeneracji nie da się w ogóle sprowadzić do jednej liczby.
Jedno niezależne badanie faktycznie dotyczyło obuwia zakładanego po wysiłku. Opublikowano je w 2018 roku w *Scandinavian Journal of Medicine and Science in Sports*. Objęło 45 maratończyków podzielonych na trzy grupy. Uczestnicy zakładali przydzielone obuwie zaraz po biegu i nosili je przez kolejne trzy dni. W grupie noszącej buty MBT z niestabilną podeszwą typu rocker moment siły przy zginaniu kolana wrócił do normy już pierwszego dnia. W grupie kontrolnej nie wrócił nawet ósmego. Lepiej regenerowała się też twardość mięśnia brzuchatego łydki i głowy bocznej czworogłowego.
To jednak inny produkt i inny mechanizm niż miękka piankowa klapka. Uczciwy wniosek brzmi więc tak: nie ma dowodu, że klapki regeneracyjne przyspieszają regenerację mięśni. Jest za to sporo poszlak, że odciążają obolałe stopy. Są też wygodniejsze niż chodzenie boso po twardej podłodze albo w ciasnych butach zaraz po treningu.
Więc po co je kupować
Dla komfortu, nie dla regeneracji. Miękka, gruba podeszwa i szeroka cholewka odciążają stopy spuchnięte po długim bieganiu albo po dniu w butach kolarskich. Spędzasz dużo czasu na nogach po treningu, w pracy stojącej albo przy dzieciach? Klapki tego typu są po prostu wygodniejsze od alternatyw. To wystarczający powód, żeby je mieć.
Ile to kosztuje w Polsce
Ceny różnią się mocno w zależności od modelu i promocji, a wahania rzędu 50-100 zł między okresami wyprzedażowymi są częste.
| Model | Orientacyjna cena |
|---|---|
| OOFOS OOahh | 190-380 zł |
| OOFOS OOriginal | od 250 zł |
| Crocs LiteRide 360 | 130-220 zł |
| HOKA Ora Recovery Slide | 220-270 zł |
Na co zwrócić uwagę przy wyborze
- Szerokość cholewki. Po długim treningu stopy bywają spuchnięte, a klapek, który wtedy uciska, mija się z celem.
- Twardość pianki po kilku miesiącach. Piankowe podeszwy tracą sprężystość z czasem, a tańsze modele robią to szybciej.
- Przyczepność podeszwy. Jeśli planujesz chodzić w klapkach po mokrej podłodze przy basenie, sprawdź, czy producent deklaruje podeszwę antypoślizgową.
- To nie zamiennik kompresji ani rollowania. Tamte narzędzia mają osobne i lepiej udokumentowane uzasadnienie.
Kup klapki regeneracyjne, jeśli chcesz mieć wygodne obuwie na czas po treningu. Nie kupuj ich w przekonaniu, że to potwierdzony naukowo skrót do szybszej regeneracji mięśni. Tę różnicę marketing branży chętnie zaciera.