Taylor Knibb rozszerza kalendarz, który już teraz łamie zasady sensownego planowania sezonu. Amerykanka pojedzie w jeździe indywidualnej na czas na Mistrzostwach Świata UCI w kolarstwie szosowym – 20 września w Montrealu, Kanada.
Debiut na szosie, nie na macie startowej triathlonu
28-letnia zawodniczka z Boulder w Kolorado wystąpi w barwach Team USA. W kadrze jest też Kristen Faulkner, złota medalistka igrzysk w Paryżu 2024 w wyścigu ze startu wspólnego. Elitarna czasówka kobiet rusza w niedzielę 20 września o 9:00 czasu EDT, pierwszego dnia imprezy. Mistrzostwa potrwają do 27 września i ściągną do Montrealu 34 zawodników i zawodniczki reprezentacji USA. Knibb dołącza do grona debiutantek w tej reprezentacji – organizatorzy opisują ją jako dwukrotną mistrzynię USA w jeździe na czas. To jej pierwszy start w mistrzostwach świata UCI na szosie, mimo że z rowerem czasowym jeździ od lat.
Kolarska jazda na czas to starcie w pełni indywidualne. Bez jazdy na kole i bez taktyki grupowej, inaczej niż na rowerowym odcinku triathlonu. Liczy się tylko czas na zegarze.
Cztery formaty w jednym sezonie
Start w Montrealu to nie przypadek. To domknięcie sezonu, w którym Knibb ściga się w czterech różnych formatach triathlonu i na dokładkę w kolarstwie. Rok zaczęła od zwycięstwa w T100 Gold Coast w Australii. Później wygrała IRONMAN 70.3 Oceanside, co dało jej kwalifikację na mistrzostwa świata 70.3 w Nicei. Na IRONMAN Texas była druga i tym samym zapewniła sobie start na Kona. Między tymi startami zmieściła jeszcze wyścig WTCS w Alghero, pierwszy w cyklu kwalifikacyjnym do igrzysk LA28, gdzie zajęła 11. miejsce.
Do tego doszła czasówka szosowa. W czerwcu w Charleston w Wirginii Zachodniej Knibb obroniła tytuł mistrzyni USA. Wyprzedziła Emily Ehrlich o 45 sekund na dystansie 33,4 km, jadąc średnio ponad 47 km/h. To jej drugi z rzędu tytuł w tej konkurencji – dowód, że forma rowerowa nie ucierpiała mimo napiętego kalendarza triathlonowego. Cztery formaty triathlonu i regularne starty kolarskie w jednym sezonie to program, którego nie udźwignęłaby większość zawodowych kalendarzy. Dla Knibb to punkt wyjścia.
Tydzień na przesiadkę z aerobaru na szosę
Między metą w Nicei (12-13 września) a startem w Montrealu zostaje Knibb dosłownie tydzień. Tyle ma na przejście z triathlonowej pozycji na rowerze do czysto kolarskiej czasówki szosowej. Inny sprzęt, inna geometria, inne mięśnie do wybudzenia. Dla amatora to brzmi jak przepis na katastrofę formy. Dla Knibb to metoda.
Jej trener, Dan Lorang, tłumaczy to podejście wprost: „Ona nie chce siedzieć w jednej szufladce. Nie tak siebie widzi” – powiedział w rozmowie z TRI247. To opis metody treningowej, którą sztab realizuje od sezonów, a nie luźna deklaracja rzucona po wyścigu. Sama zawodniczka mówi o tym wprost: „Tak, chcę wrócić do jazdy na czas, przynajmniej na start”. Za tą decyzją stoi coś większego niż jeden wyścig w Kanadzie. Lorang przyznaje, że w planach jest podwójna kwalifikacja olimpijska na LA28: w triathlonie i w kolarskiej czasówce, tak jak w Paryżu.
Paryż wciąż w pamięci
Ostatni raz Knibb jechała olimpijską czasówkę w deszczowym Paryżu 2024. Przewróciła się co najmniej trzy razy, straciła komputer rowerowy z kierownicy i dojechała na 19. miejscu z 34 startujących. Montreal to pierwsza okazja, żeby pokazać, że tamten dzień był wypadkiem przy pracy. A nie miarą jej możliwości na szosie.
Dla polskich amatorów śledzących kalendarz Knibb sygnał jest prosty. Granice między dyscyplinami przestają być tak sztywne jak kilka lat temu. Kwalifikacja do Kony, walka o Niceę, punkty pod LA28 i osobny start kolarski w jednym sezonie. Tak może wyglądać kalendarz najlepszych zawodniczek świata w kolejnych latach.