Dwa kontynenty, dwa dystanse 70.3, jeden weekend. W Rio de Janeiro wygrali Ognjen Stojanović i Djenyfer Arnold, a na Filipinach Henri Schoeman obronił tytuł w Lapu-Lapu na pożyczonym rowerze. Oto co wydarzyło się 9 sierpnia.

Rio de Janeiro: solowa ucieczka Stojanovicia

Trasa w Rio to standardowy dystans 70.3: 1,9 km pływania, 90 km roweru i 21,1 km biegu. Prowadzi przez Copacabanę, zatokę Botafogo i Centrum, z metą na płaskim jak stół Aterro do Flamengo. Nie ma tu żadnej góry, na której można odpocząć albo się schować.

Serb Ognjen Stojanović wygrał w czasie 3:50:52. Po wyjściu z wody stracił przewagę na rowerze, gdy uformowała się dziesięcioosobowa czołówka. Do drugiej strefy zmian dojechała szóstka.

Na biegu przez osiem kilometrów obok siebie płynęli Stojanović, Krauss i Lopes. Lopes odpadł przed półmetkiem, a kilka kilometrów później Krauss. Serb dokończył wyścig w pojedynkę.

Enzo Krauss ukończył drugi w 3:52:46, a Martin Baeza wywalczył podium w 3:55:53. Chilijczyk tracił do trzeciej pozycji ponad minutę jeszcze na cztery kilometry przed metą i odrobił całą stratę w ostatnim zrywie.

W kobiecej stawce Djenyfer Arnold nie zostawiła rywalkom złudzeń. Z wody wyszła z minutową przewagą, na rowerze rozciągnęła ją do 7:51, a półmaraton w 1:23:27 był już formalnością.

Metę przekroczyła ostatecznie w 4:14:15. To rewanż za rok 2025, gdy w tym samym wyścigu nie ukończyła rywalizacji. Pâmella Nascimento de Oliveira była druga (4:24:44), a Pietra Meneghini trzecia (4:38:50), czyli pełne brazylijskie podium.

Lapu-Lapu: Schoeman broni tytułu na pożyczonym rowerze

W Lapu-Lapu na Filipinach Henri Schoeman wygrał drugi rok z rzędu, mimo że dzień przed startem pękła mu rama roweru. Zapasowy sprzęt pożyczył mu miejscowy zawodnik.

34-letni olimpijczyk z RPA objął prowadzenie już na pływaniu, w falującej wodzie, i zanotował przy tym najszybszy czas pływania w stawce zawodowej: 27:23. Prowadzenia nie oddał już do mety, kończąc w 4:08:53.

Za nim walka toczyła się na biegu. Austriak Sebastian Fuchs wyprzedził Bena Hamiltona na jedenastym kilometrze i to on ostatecznie zajął drugie miejsce w 4:12:52. Hamilton dokończył trzeci w 4:15:35.

W wyścigu kobiet Natalie Van Coevorden nie zostawiła rywalkom żadnych szans. Australijka wygrała w 4:30:12, ponad 17 minut przed najbliższą rywalką.

Tylko rodaczka Charlotte McShane trzymała się jej na pływaniu. Na rowerze przewaga liderki urosła do kilkunastu minut. McShane dowiozła drugie miejsce w 4:47:34, a Paige Cranage zamknęła w pełni australijskie podium w 4:53:18.

W Lapu-Lapu wystartowało ponad 1400 zawodników z 48 krajów, co czyni ten wyścig jednym z większych 70.3 w Azji.

Co to oznacza dla amatorów

Oba wyścigi to widowisko, ale też duże pule miejsc kwalifikacyjnych do mistrzostw świata.

Same wyniki pokazują, jak mocno rozwinęła się scena południowoamerykańska. Całe kobiece i większość męskiego podium w Rio to reprezentanci Ameryki Południowej. W Lapu-Lapu stawkę zdominowały Australijki.

Historia Schoemana przypomina przy tym, że w triathlonie liczy się nie sama forma. Liczy się też życzliwość kogoś, kto w sobotę pożyczy Ci rower na niedzielny start.