Pięć minut po starcie łapiesz świst w klatce, jakby ktoś ścisnął Ci płuca. Myślisz: słaba forma, zimne powietrze, może przeziębienie. U sportowców wytrzymałościowych to równie często skurcz oskrzeli indukowany wysiłkiem (EIB). I nie ma nic wspólnego z tym, ile razy w tygodniu trenujesz.
To nie jest słaba forma
EIB to zwężenie dróg oddechowych wywołane samym wysiłkiem, niezależne od tego, czy masz rozpoznaną astmę. Dotyka sportowców wytrzymałościowych częściej niż populację ogólną.
Przegląd opublikowany w Annals of Allergy, Asthma & Immunology podaje, że w elicie dyscyplin wytrzymałościowych częstość sięga 13 procent. W sportach wodnych skala jest większa: na igrzyskach w Pekinie w 2008 roku problem dotyczył 20 procent zawodników. Ogólny zakres podawany dla sportowców to 30 do 70 procent, w zależności od dyscypliny i środowiska treningowego. Chłodne, suche powietrze i chlorowana woda to dwa najgorsze warunki, jakie można zaserwować płucom.
Objawy rzadko są jednoznaczne. Oprócz kaszlu, świstu i ucisku w klatce bywa po prostu gorszy wynik, uczucie braku formy albo skurcze mięśniowe bez wyraźnej przyczyny. Łatwo to pomylić z przetrenowaniem. Typowo pojawiają się 5 do 20 minut od początku wysiłku i bez leczenia mogą trwać do godziny.
Dlaczego pływanie i zimny trening bolą najbardziej
Mechanizm jest prosty. Drogi oddechowe tracą wilgoć i ciepło przy wysokiej wentylacji, a to podrażnia błonę śluzową. Zimne, suche powietrze na rowerze w październiku robi to szybciej niż letni trening. Pływacy mają dodatkowy czynnik: produkty chloru unoszące się nad wodą basenu, które drażnią oskrzela nawet bez wysiłku.
To, co dla biegacza na dworze jest kwestią sezonu, dla triathlonisty jest kwestią trzech dyscyplin naraz. Basen zimą, rower na mrozie, bieg w wietrze. Jeśli duszność wraca w każdej z nich, a nie tylko w jednej, to mocny argument za EIB, nie za przypadkowym przeziębieniem.
Co realnie pomaga
Standardem leczenia pierwszej linii jest krótkodziałający lek rozszerzający oskrzela, na przykład salbutamol, przyjęty 15 minut przed startem. Rozluźnia oskrzela, zanim wysiłek zdąży je zacieśnić.
Druga warstwa to sama rozgrzewka. Kilka minut narastającej intensywności przed główną częścią treningu zmniejsza reakcję dróg oddechowych na kolejny, mocniejszy wysiłek.
Trzecia to unikanie wyzwalaczy, gdy się da. Oddychanie przez nos albo komin na twarzy w mroźny dzień. Trening w pływalni z lepszą wentylacją, jeśli masz wybór.
Gdy objawy wracają często albo nie ustępują po doraźnym leku, kolejny krok to wziewne kortykosteroidy albo leki przeciwleukotrienowe na receptę. To już wymaga alergologa lub pulmonologa sportowego, nie apteki bez recepty.
Jeśli startujesz w zawodach z antydopingiem
Salbutamol wziewny jest dozwolony przez WADA bez zwolnienia terapeutycznego (TUE) do 600 mikrogramów na 8 godzin i maksymalnie 1600 mikrogramów na dobę. Przekroczenie tych dawek albo jakakolwiek forma ogólnoustrojowa, czyli tabletki albo nebulizacja, wymaga TUE. Dotyczy to także osób z udokumentowaną astmą.
Warto ustawić to formalnie z lekarzem przed sezonem startowym, a nie tydzień przed zawodami, bo procedura zajmuje czas.
Jeśli duszność po treningu powtarza się regularnie, zrób to, co powinieneś zrobić zamiast zgadywać. Spirometria albo test spiroergometryczny u pulmonologa sportowego. Różnica między „muszę więcej biegać” a „muszę brać inhalator przed startem” bywa jedną wizytą.